Pytyja spod dębów trzech
niedziela, 19 kwietnia 2015
Tajemne Zapisy Henri Lobineau

Poniższy tekst jest tłumaczeniem strony francuskiej wikipedii pt.: Dossiers secrets d'Henri Lobineau.


Tajne Pliki Henri Lobineau (zwane także Zapisem Lobineau lub Tajnymi Zapisami) to seria spisanych dokumentów, opracowanych przez Francuza Pierre Plantarda i jego przyjaciela Philippe`a de Chérisey, następnie złożone w latach pomiędzy 1964 i 1967 we Francuskiej Bibliotece Narodowej w formie anonimowego daru. Dokumenty te stały się "dowodem wymyślonym przez autorów w celu przywrócenia francuskiej monarchii rządzonej przez potomka królów Merowingów." Są one zarejestrowane jako dokument 4° LM1 249 i są datowane na 1975 rok w centralnej bazie danych.

Nie są to żadne zwoje pergaminowe, ale współczesne dokumenty, dzisiaj na mikrofilmach i dostępne dla badaczy. Pojawiają się w postaci cienkiego tomu w okładce o twardej oprawie zawierającego mozaikę dokumentów: wycinki z gazet, listy, wkładki, wiele drzew genealogicznych i drukowanych stron z kilku innych utworów i wielokrotnie także skąd indziej ukradzione i zastąpione innymi, niekiedy same w sobie przeładowane odręcznymi notatkami i poprawkami.

Pierwszy dokument 

Pierwszy depozyt został dokonany w styczniu 1964 roku, pod tytułem "Genealogia królów Merowingów i pochodzenie różnych francuskich i zagranicznych rodzin ze szczepu Merowingów". Dokument drukowany komputerowo jest podpisany przez niejakiego Henri Lobineau. Stawia pytanie o królów Merowingów, jak ich potomków według krwi pozostałej obecnie w niektórych rodzinach francuskich. Rodzina Plantard figuruje tam w bezpośredniej linii wraz z niejakim Sigebertem IV, przedstawionym jako ukryty syn Dagoberta II.
"Henri Lobineau" mógłby być pseudonimem pochodzącym od "ulicy Lobineau" leżącej w pobliżu ulicy Saint-Sulpice w Paryżu. Wiele tekstów kolejnych z tych zapisów nazywają prawdziwym autorem Leo Schidlofa , mimo że owe teksty miały być opublikowane dopiero po śmierci tego ostatniego, w październiku 1966 roku. Leo Schidlof był austriackim marszandem sztuki mieszkającym w 1948 roku w Londynie. Jego córka zawsze zaprzeczała, że to on użył tego pseudonimu lub miał jakikolwiek związek z tymi publikacjami. Zakon Syjonu (patrz poniżej) wydał teksty w latach 72 stwierdzając, że Henry Lobineau był arystokratą francuskim: Henri, hrabią Lenoncourt.

Drugi dokument 

Drugi depozyt prawnie jest datowany na sierpień 1965 roku. Tytuł "Potomkowie Merowingów lub zagadka Wizygotów Razes", który jest podpisany innym pseudonimem: "Madeleine Blancasall" sugeruje pojawienie się na nowo pewnego potomstwa Merowingów, ale tym razem związanego z tajemnicami kraju Razes: regionu Rennes-les-Bains i Rennes-le-Château znajdującego się w pobliżu.

Trzeci dokument 

Trzeci dokument złożono w maju 1966. Prawdopodobnie pod tytułem "Skarb Merowingów w..... Rennes-le-Château ....." podpisano "Antoine Pustelnik". Po raz kolejny jest to oczywiście pseudonim, pochodzący od nazwiska popularnego świętego, którego posąg można napotkać w kościele w Rennes-le-Château. Jest to broszura dziewięciostronicowa, która nie jest niczym innym, jak faksymile rozdziałów książki Roberta Charroux, autora specjalizującego się w tajemnicach w ogóle, który był jednym z pierwszych piszących o tajemnicy Rennes-le-Château. Teksty z książki i kopie są prawie takie same przy dwóch właściwie drobnych zmianach.

Czwarty dokument 

Czwarty dokument pochodzi z listopada 1966 roku i przedstawia się jako dodatek do pierwszego. Autor, niejaki "S. Roux" wylicza w nim sprawozdania sporządzone przez niejakiego "Lionela Burrusa." Znajduje się tam kopia artykułu właśnie jego, napisanego w Genewskim Tygodniku Katolickim, zatytułowanego " Faisons le Point", który Lobineau określa jako napisany przez Leo Schidlofa, zmarłego w Wiedniu miesiąc wcześniej w wieku 80 lat. "S. Roux" atakuje Burrusa i Schidlofa, tego ostatniego oskarżając nawet o bycie sowieckim agentem.

Piąty dokument 

Piąty dokument jest niepokojącym "Serpent Rouge" (czytaj tu: Czerwony Wąż). Jest to ciekawy poemat prozą, symboliczny ze swymi 13 zwrotkami ochrzczonymi nazwą znaków zodiaku (z dodatkowym znakiem Ophiuchusa, czyli Wężownika wstawionego pomiędzy Skorpiona i Strzelca), w połączeniu z serią planów i schematów łączących seminarium przy ulicy św. Sulpicjusza i pobliski kościół St. Germain des Pres w Paryżu.


Dokument ten został ostemplowany i wysłany w dniu 20 marca 1967 roku, ale z tekstem podpisanym w dniu 15 lutego 1967 roku. Ta uprzedniość jest ważna z racji trzech domniemanych autorów: Pierre Feugère`a, Louis Saint-Maxenta i Gastona de Kokera. Każdy z trzech domniemanych autorów to prawdziwa osobistość, ale wszystkich spotkała śmierć między 15 lutego, a 20 marca. Wskazówką, którą prawdziwy autor stara się przekazać jest to, że trzej autorzy zostali zamordowani lub popełnili samobójstwo po ukończeniu i zarejestrowaniu tego tekstu. Tak naprawdę autor był zapewne odnaleziony w nekrologach zgonów samobójczych. Skończył, aby odnaleźć te trzy osoby i używać ich nazwisk tak, jak wszyscy wierzą autorowi tego dziwnego tekstu.

Szósty dokument 

Szósty i ostatni dokument z tej serii nazywa się "Tajne Zapisy Henri Lobineau" zebrane przez niejakiego Philippe`a Toscana du Plantier. Tytuł ten dał w ten sposób nie tylko nazwę dla serii, ale ostateczne wskazanie tożsamości autora "zapisów" - Lobineau. Ten ostatni zbiór jest przechowywany w Bibliotece Narodowej od kwietnia 1967 roku. Tym samym kończy się proces ujawniania się wobec opinii publicznej Zakonu Syjonu.

Pomiędzy tymi zapisami, jeden rękopis z 1956 roku potwierdza istnienie tajnego stowarzyszenia, Zakonu Syjonu, i opowiada jego historię od jego ustanowienia w 1099 roku przez Godefroy Bouillona. Znajduje się tu także lista wielkich mistrzów, którzy dziedziczyli naczelne stanowisko organizacji od XII wieku, między nimi figurowali: Léonardo da Vinci, Isaac Newton, Victor Hugo, Claude Debussy, Jean Cocteau.

Postawienie równolegle do tych genealogii z zadaniem Zakonu Syjonu rzeczywiście potwierdza ambicje P. Plantarda. Istotnie, można przypuszczać, że skoro ów wlaśnie daje do zrozumienia, że misją Zakonu jest przywrócenie dynastii Merowingów we Francji w oparciu o mitologię z Rennes-le-Château, to oznacza, że ich prawowitym spadkobiercą nie jest nikt inny, tylko on sam.

Oszustwo czy dowód?

- W 1982 roku, trzej autorzy Michael Baigent, Richard Leigh i Henry Lincoln, wielcy dziennikarze i specjaliści od tajnych stowarzyszeń, uważają Tajne Zapisy za prawdziwe w swym eseju o alternatywnej historii, zatytułowanym: Święta zagadka. Używają ich w swym dochodzeniu na temat Zakonu Syjonu.

- W 1984 roku Pierre Plantard złożył dymisję z Zakonu Syjonu po zdyskredytowaniu przez pisarza i dziennikarza Jean-Luc Chaumeila.

- W 1993 roku Pierre Plantard przyznał się do swego oszustwa wobec francuskiego wymiaru sprawiedliwości, kiedy w części dochodzenia równoległego (w sprawie śmierci Roger-Patrice Pelata, starego przyjaciela François Mitterranda), został zapytany o kilka dokumentów odnalezionych u niego w domu, przedstawiających go jako prawdziwego króla Francji.

Dossiers secrets d'Henri Lobineau

piątek, 09 czerwca 2006
Słodka krew

Monika Hauf w swojej książce podsumowuje wnioski z wielu opowieści średniowiecznych poetów o Graalu na temat tego, czym Graal mógł być. Na ogół to kielich lub misa, w które Józef z Arymatei zebrał krew Jezusa, lecz w tekście Wolframa von Eschenbacha nie jest kielichem, a kamieniem. Lapisem alchemików, jak się można domyślać. Kamień ów miał spaść z nieba, a pilnowały go anioły, które podczas buntu Lucyfera pozostały neutralne i za karę (choć do końca tego nie wiadomo) Bóg również strącił je na ziemię. Odtąd strzegą go chrześcijanie o czystych sercach.
Mówi Siostra: Sięgnę do swoich wizji. Przez lata śniłam dziwne dla mnie historie, w których w końcu wątki zaczęły się łączyć ze sobą w szczególny sposób, choć - zaznaczam - wciąż są wyrwanymi z kontekstu puzzlami czegoś, czego pojąć w pełni nie umiem. W pewnym sensie, jak teraz podejrzewam, dotyczą kwestii Graala, choć opowieść, która do mnie przychodzi jest nieco inna. Streszczę ją wam tutaj pokrótce, być może dołączając do owej licznej gromadki autorów historii o Graalu (świętym, albo i nie)...

W czasach nieokreślonych, a może na koniec wszystkich czasów, podczas przepływu Fali "spadł" na ziemię (choć była to świadoma decyzja pilotów) statek kosmiczny, napędzany energią dwojakiego rodzaju, czyli mogący podróżować także przez niższe światy, rządzone przez ciemną stronę Mocy. Na ogół przebywa w 4 wymiarze, lecz potrafi zmaterializować się również w 3 i funkcjonować nawet w warunkach nieznośnych dla światła. Można sobie wyobrazić jak cennym kąskiem jest dla demonów, które przejmując go znalazłyby drogę w światy wyższe, wprost do serca Króla...
Istoty pozostały, gdyż towarzyszą kSIĘŻNICZCE (czasem mówi się w snach o Królewnie). Jest to ukochana córka Króla Południa ze znaku Byka, do którego należy ogromna flotylla statków, ciągnących przez naszą Galaktykę. Księżniczka postanowiła zostać na Ziemi w momencie, gdy podobne im wszystkim istoty musiały z jakichś względów (być może przesunięć kosmicznych) szybko ją opuścić. Była to jej własna i nieodwołalna decyzja, narażająca ją na śmierć, lub na coś jeszcze gorszego... Póki żyła jednak było pewne, że Ziemia nie zostanie zniszczona przez kosmiczną armię wojującą z ciemnością, która przejęła naszą planetę... Towarzysze, którzy z nią pozostali, królewscy strażnicy, postanowili ją chronić, aż do czasu powrotu Króla, który miał wypaść za kilka tysięcy lat.
Jakkolwiek w historiach o Graalu nie ma takiej kobiecej postaci (prócz Ginewry i Morgany, które jednak nie pasują do roli), to przecież znawcy Genesis przypisują tajemniczą rolę Sarze, żonie Abrahama oraz Asenat, żonie Józefa, córce egipskiego kapłana Potifara. Kasjopejanie podkreślają niezwykłość tej - według nich - jednej postaci, tożsamej także z Heleną grecką, o którą poszła wojna o Troję. Jej ważność wynikła z wyjątkowych cech genetycznych, które posiadała, a różnorodność ukazywania się w czasie daje wytłumaczyć 4-wymiarowością albo ciągłością tożsamości i pamięci...

Tak, Księżniczka miała w sobie coś wyjątkowego, to coś jest związane z jej krwią. W moich snach musiała pić krew zwierząt, aby utrzymać się przy życiu, było to coś w rodzaju porfirii (choroby genetycznej trapiącej przedstawicieli starych rodów, wiążącej się także z nadwrażliwością na światło). Ona, jak i tajemnica pojazdu oraz istot, które w niej mieszkały była utrzymywana po potopie w egipskim Labiryncie. Zresztą pojazd w specyficzny sposób istnieje poza czasem, może jednak ukazywać się tym, którzy znają do niego ścieżkę. Nie wiem, czy chodzi o jakiś obrzęd, rytuał, czy konkretne miejsce oraz czas jego wykonania, ale wydaje mi się to logiczne i możliwe.
Drogę do serca Labiryntu odnalazł młody chłopiec, sługa kapłanów, prawdopodobnie żydowskiego pochodzenia (można by go nazwać umownie "Józefem"), który odkrył w podziemiach ogromną salę z basenami, w których kąpały się... dinozaury, dokarmiane przez pilnujących je jasnowłosych ludzi krwią i mięsem ofiar, składanych im przez egipskich wyznawców świętego krokodyla oraz... żydowskich kapłanów, którzy wtedy przebywali w Egipcie i pełnili ważne funkcje. Chłopiec, wtajemniczony przez Rudzielca (tu przypomnę, że rudy był np. król Dawid, rudy kolor włosów to także oznaka zmieszania krwi dwóch ras, północnej i południowej, a w opowieści o Graalu to Merlin był dzieckiem diabła i czystej dziewicy, czyli jednoczył w sobie żywe sprzeczności) narodził się (w sensie zmaterializował przeszedłszy świadomie przez czas i przestrzeń) w VI wieku w Anglii, jako król Artur. On przekazał wiedzę wybranym ludziom, którzy poznali i mieli odtąd strzec dojścia do pojazdu, a sam został Wielkim Mistrzem zakonu, obiecując, że pojawi się na koniec jako zwycięzca. Tak naprawdę wiedział od Rudzielca, że już nim został w momencie odnalezienia drogi do centrum Labiryntu i odkrycia jego tajemnicy, co do tamtej pory nie udało się żadnemu człowiekowi, a gwarantowało utrzymanie cech 4wymiarowych w trakcie trwania ery ciemności. Każdy z wtajemniczonych przez niego "rycerzy okrągłego stołu" poznał jakiś fragment wiedzy (mapy, planu, kalendarza), która miała odtąd zacząć funkcjonować w czasie i spróbować przetrwać okres średniowiecznego mroku.
Niestety, ślad w ślad za nim podążał pewien stary człowiek, który zabłąkał się w Labiryncie, lecz uporem swoim zdołał zgromadzić znaczną energię i popleczników, na bazie kultów szamańskich...

Tajemnicę posiedli templariusze i rozrzucili puzzle w ściśle wyznaczonych i znanych sobie miejscach Europy, gdzie mieli swoje komandorie. Śnią mi się trzy rzeki posiadające delty, trzy wieże (baszty) zbudowane przy nich, tworzące na mapie trójkąt. W niektórych kościołach umieszczono symbole naprowadzające na następne miejsce, to rodzaj przestrzennego labiryntu, który poszukiwacz Graala musiałby przejść od miejsca do miejsca, aby rozplątać węzeł. Jedna z tych wież, na którą jest wskazówka w pewnym nadmorskim kościele stała jeszcze w połowie XI wieku na brzegu morskim, który w tej chwili zamienił się w jezioro klifowe, ruiny są tam do dzisiaj. Prowadziła do niej droga wywiedziona z kościoła zbudowanego na zamieszkanym półwyspie w kształcie krótkiej maczugi o nazwie zaczynającej się na I (Inuen?), brzmiącej w tamtych stronach obco. Kościół, wraz z całym półwyspem został wkrótce zalany przez morze, w tym miejscu jest jednak o wiele płycej, a fundamenty budowli istnieją do dzisiaj na dnie morskim. Wieżę z białego kamienia nazywano Strażnicą.
Dojście do pojazdu zostało w ostatniej chwili przeniesione i droga zmieniona.
Towarzysze Księżniczki, ukazujący się wtajemniczonym stworzyli pewien system, który miał wytwarzać podwyższony poziom energii, wydzielanej przez grupy ludzkie w czasie zbiorowych przeżyć religijnych. Energia ta była niezbędna do podtrzymywania życia Księżniczki i funkcjonowania pojazdu. Emocja miłości powiązana z zaakceptowanym cierpieniem wiązała ze sobą sprzeczne cechy (światło i ciemność), skierowując je w ekstazie w górę i uruchamiając Boską Moc. Być może wykorzystywano do jej utworzenia ślub czystości.
Z czasem jednak pokarmu/paliwa zaczęło brakować. Droga została ukryta, wtajemniczeni w nią ścigani i okrutnie zabijani. Wzrósł strach, a także niepewność, generowana przez kontr-poszukiwaczy, którym również zależy na przejęciu pojazdu, Stopniowo tajemne święte obrządki, takie jak ryt szkocki zostały w dużej mierze przeinaczone i przejęte.
Narastające niebezpieczeństwo utraty pojazdu na rzecz ciemnej strony zmusiło 3 najbliższych towarzyszy Księżniczki do inkarnowania w ludzkich ciałach. Każdy z nich ma według przedsięwziętego planu 3 życia. Ogromnym problemem dla nich i dla powodzenia całej sprawy jest utrata pamięci po narodzinach.
Powtarza się przepowiednia w snach: Kiedy trzech, pochodzących z rodzin o starych korzeniach związanych z Wężem, spotka się i rozpozna, a każdy w swojej dziedzinie odgadnie ważną zagadkę przeszłości, umierają, a gdy stanie się to po raz trzeci, narodzi się diabeł.

poniedziałek, 09 stycznia 2006
Rybie drzewo

Kielich Graala przywiózł do Anglii Józef z Arymatei. Straż przy nim przejął jego syn Jozefat. Po jego śmierci nowym strażnikiem został jedyny z synów Brona, który ślubował czystość: Alen Gruby. Zwano go Bogatym Rybakiem, ponieważ potrafił wykarmić jedną rybą grzeszników, niegodnych posilać się z Graala. Przydomek Bogatego Rybaka przeszedł na następców Alena.
Jego brat Jozua poślubił córkę króla Alfasa. Od niego wywodzi się dynastia Królów Bogatych Rybaków. Alfas wybudował dla Graala zamek Korbenik. Kiedy zasnął podczas ukazania się Graala zjawa przebiła mu włócznią udo. Kilka dni potem zmarł, jak również Alen.

Zmarł, gdyż Alen i Jozua byli jedną i tą samą osobą.
Ktoś, kto ślubował czystość nie mógł się ożenić w mniemaniu Niewtajemniczonych, a tym bardziej mieć dzieci, dlatego rozdzielono ich w opowieści, aby nie gorszyć maluczkich. Zaśnięcie oznacza utratę świadomości, Wiedzy, uwagi duchowej, z którą można robić wszystko na tym świecie, nie będąc skalanym. Chwila nieuwagi sprawiła, że zaatakował go Mrok. Odtąd dynastię Królów Rybaków prześladuje określona klątwa. Ma ona związek z seksem, sądząc po ranie ud. Znawcy tematu mówią o kastracji, bądź bezpłodności. Być może tak, ale równie dobrze mogłaby to być na przykład orientacja biseksualna, a z czasem wyłącznie homoseksualna.

Lambor, praprawnuk Alena zginął w magiczny sposób od miecza króla sąsiedniego kraju. Odtąd oba kraje stały się jałowe.
Po Lamborze tron objął jego syn, Pellehan. Podczas bitwy w Rzymie został ranny w oba podudzia i od tej pory nazywano go chromym królem. Mógł go uzdrowić jedynie Galahad, syn córki jego syna, Pellesa, tj. wnuk.

Być może bitwa dotyczyła wprowadzenia celibatu. To było prawdziwe wyzwanie dla Poszukujących Prawdy i Mocy.

Kolejny król Rybak, Anfortas zakochał się w pięknej zuchwałej dziewczynie Orgeluzie i przez nią został ciężko ranny w oba podudzia.

Zuchwała dziewczyna może być animą, która opętała zniewieściałego mężczyznę. To także feministka, nie pragnąca męża, ani uległości wobec mężczyzny, który z tego powodu nie potrafi się odnaleźć. Opowieść wydaje się bardzo współczesna...

Rana nie goiła się, król błagał o śmierć, lecz podawany mu cudowny pokarm z Graala podtrzymywał go przy życiu w nieustannym bólu i rozpaczy. W jego kraju zapanował nieurodzaj. Anfortas mógł zostać uwolniony od cierpienia przez najlepszego rycerza okrągłego stołu, który zdoła dotrzeć do Zamku Graala i współczująco spytać podczas uczty komu służy Graal. Tylko wtedy Król Rybak miał przekazać objawienie prawdy o Jezusie rycerzowi, mianując go tym samym nowym strażnikiem (panem) Graala, a sam z ulgą umrzeć.

Umrzeć w tym wypadku to jest rozwiązać potępieńczą klątwę, która spoczęła na jego rodzie. Wydostać się ostatecznie z tego świata i wszystkich innych światów.

Opowieść o Anfortasie wprowadza nowe szczegóły do tego jaką istotą był Król Rybak, jakie cechy miała jego "rasa".
Miał on bowiem rodzeństwo.
Jeden z jego braci posiadał moc niewidzialności i wykorzystując ją zabijał skrycie swoich przeciwników rycerzy.

Był wampirem, który w niewidzialny sposób podłączał się pod siły życiowe nieświadomych poszukiwaczy Graala i pozbawiał ich z czasem całkowicie możliwości działania. Symbolizował zatem podświadomość, czerpiącą energię ze świata materialnego.

Inny brat króla Rybaka mieszkał w pobliżu Zamku Graala jako pustelnik Trewricent. Jego pustelnia nazywała się Fontan la salvasche i składała się z dwóch jaskiń, w jednej było jego mieszkanie, w drugiej biblioteka i kaplica.

Symbolizuje on zdolność zdobywania duchowej Wiedzy we śnie i w modlitwie, którą posiada ciało astralne i subtelne. Umożliwia ona przypomnienie sobie Wiedzy w każdym życiu, reagowanie na przypomnienia i działanie w zgodzie z zakodowanym w podświadomości Programem.

Anfortas miał także siostrę, Repanse de szua, która była strażniczką Graala. Oddała swoją rękę Feirefizowi, poganinowi, który się ochrzcił, aby móc ujrzeć Graala podczas uczty. Pojechała z mężem do jego kraju na Wschodzie, a wraz z jej przybyciem tam zmarła pogańska żona Feirefiza, Sekundilia.

Kobiety symbolizują duszę, posiadającą zjednoczoną świadomość wszystkich swoich dotychczasowych i przyszłych form, która ma zdolność powielania się dowolną ilość razy.

Oboje stali się rodzicami księdza Jana, którego potomkowie wszyscy nosili to samo imię.

I tak, Jan, niczym ukochany uczeń Jezusa pozostawał nieśmiertelny, ponieważ to samo imię oznacza przenoszenie tej samej tożsamości w kolejnych ciałach fizycznych...

Trzeba wspomnieć także koniecznie o Cieniu...

Otóż pod Zaklętym Zamkiem, wybudowanym przez Klinszora, rycerz Gawan spotkał tajemniczego jednonogiego człowieka. Był to sam Klinszor, czarodziej, który poświęcił się magii po tym, jak przyłapany in flagranti z sycylijską królową został wykastrowany przez jej męża. Odtąd największą satysfakcję sprawiało mu niszczenie szczęścia innych. Badacze Graala uważają go za mroczne alter ego samego Anfortasa, o czym świadczy brak nogi, symbolicznie oznaczający to samo co rana podudzia. Zwycięskie starcie i pokonanie Klinszora w walce gwarantowało rycerzowi, który tego dokona, że zostanie nowym panem zamku Graala.