Pytyja spod dębów trzech
piątek, 20 stycznia 2017
Nowe Niebo i Nowa Ziemia

Fragment z książki "Przemiany w Ultrafiolecie" Ewy Seydlitz.

W nocy 14 października 1986 obudziłam się w stanie rozszerzonej świadomości, w którym symbolicznie ukazała mi się wiedza o czekającej mnie (i nas wszystkich) przyszłości. Sen zawierał elementy wizji i ekstazy.

Znalazłam się «w miejscu przypominającym salę wielkiego kina, gdzie pokazywano film na temat zdarzeń mojego życia z przeszłości i przyszłości. Jego akcja opisywała jakąś totalną wojnę (wojnę światów?), dziejącą się na innych planetach, oraz na Ziemi, dawno temu i teraz.»

Szczegóły szybko zatarły mi się w pamięci. Trudno. Było wiele rozwijających się jednocześnie wątków, które wychwytywałam w zmienionym stanie świadomości dość łatwo, ale podaję z nich tylko jeden.

«Trwało bombardowanie Warszawy. Cała ludność uciekła przez most na Wiśle. Na drugim brzegu nie było jednak miasta tylko płaska łąka i rozległe ugory. Te tereny zostały już wcześniej zbombardowane i na polach – bardzo liczne, jeden koło drugiego – niezbyt wielkie leje po bombach, (które wyglądały jak ślady po deszczu meteorów), tworzyły strukturę podobną do pszczelego plastra.
Cały ten obszar badali dwaj żołnierze-saperzy. Stąpali bardzo ostrożnie po prawdopodobnie zaminowanej ziemi, ale okazało się, że ziemia nie była zaminowana. Bez żadnych przeszkód dotarli do niewielkiego pagórka i któryś z nich zauważył, że znajduje się tam, zamaskowane darnią, wejście do podziemnego bunkra. Obydwaj zabrali się do odgarniania ziemi, piasku i trawy i po wytrwałej pracy jednemu z nich udało się dogrzebać do zamkniętych szczelnie drzwi. Na drzwiach była tarcza z namalowanym dziwnym znakiem.»

Zapamiętałam ją jako elipsę z kropką, kreską lub wężykiem w środku, ale to nie jest dokładny opis, bo wydaje mi się za mało dziwny, a ważny był efekt zetknięcia się z czymś kompletnie nieznanym i obcym. Emblematy ukazywały się w formie graficznych wizji.

«Żołnierz spostrzegł, że znak zmienia swój kształt, szybko przybierając różne, równie dziwne i obce formy. Obaj spoglądali na to zjawisko z niepokojem i zaczęło w nich narastać podejrzenie, że bunkier wcale nie został zbudowany przez ludzi.
Wtedy drzwi otworzyły się same, cicho, bezszelestnie, automatycznie i ukazało się w głębi podziemne wnętrze. Długi, pusty, ciemny korytarz. Nie byli na tyle zaniepokojeni, aby uciekać. Ciekawość mieszała się w nich z poczuciem żołnierskiego obowiązku wobec reszty ludzi, których mieli chronić. Weszli do środka, powoli i ostrożnie, rozglądając się uważnie wokół. Wewnątrz panowała zupełna cisza, nie było żadnych śladów czyjejkolwiek obecności. Narastało jednak intensywne wrażenie, że są kontrolowani i obserwowani. Wchodząc stopniowo w głąb odczuwali – nie wiadomo skąd się biorący – coraz większy szacunek, powagę, przechodzące wreszcie w nabożną cześć. Wkrótce u każdego pojawił się bardzo silny wewnętrzny nakaz, aby iść dalej.»

Tutaj szczegóły akcji zmąciły mi się w pamięci, gdyż nagle weszłam w głębszy trans i rozpoczęły się wizje oraz przeżycia ekstatyczne, spowodowane przez przepływ energii w ciele.

«Okazało się, że w bunkrze jest więcej osób, które przywiódł w to miejsce taki sam niezrozumiały, wewnętrzny impuls. Jednocześnie dla wszystkich stało się jasne, że teraz właśnie ma dojść do spotkania z istotami z kosmosu. Wszyscy odczuliśmy niezwykłą podniosłość tej chwili i czekaliśmy na ukazanie się ich w olbrzymim napięciu.

To była naprawdę wielka chwila.
Wszyscy zostaliśmy przemienieni, gdyż tylko w ten sposób można było ich zobaczyć. Nasze ciała zmniejszyły się i zaczęły promieniować intensywnym niebiesko-fioletowym światłem.»

Takiej barwy nigdy w życiu nie widziałam, więc może był to ultra-fiolet?

«Dopiero wtedy pojawili się oni i okazało się, że niczym się od siebie nie różnimy. Wpadłam w euforię. Przepływała przeze mnie energia. Ogarnął mnie uroczysty nastrój kontaktu z boskością, najwyższym majestatem, świętością. Potem znów rozpoczęła się fabularna akcja snu. Dokończenie opowieści.

Wpływ kosmicznego przemienienia był taki, że ludzie, którzy go dostąpili, zostali fizycznie odmłodzeni, oczyszczeni i w pełni uzdrowieni z wszystkich chorób. Stali się nieśmiertelni. Ci jednak, którzy nie potrafili się uwolnić od swojej przeszłości, nie mogli również odzyskać młodości.»

Tagi: wizje
11:48, transwizje , Pytyja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2017
Przemiany w ultrafiolecie

 

Z listu wstępnego do 1 części "Przemian..."

Przedstawiam Czytelnikom swoją kolejną książkę (po "Symbolach sennych – znakach na Drodze do Życia"), dotyczącą tematu zjawisk możliwych do przeżycia w stanie snu i sennego transu. Jej tytuł przyśnił mi się kilka lat wcześniej, zanim jeszcze nawet przyszło mi do głowy, że cokolwiek poważniejszego w życiu napiszę.

Aby wyjaśnić, choć w małym skrócie, motyw i cel jej powstania muszę wrócić do podstaw, a więc do początku mojego życia i charakteru, z którym przyszłam na świat. Otóż od dziecka cechuje mnie uporczywe dążenie do odkrycia sensu życia i budowania jedności z wielu porozrzucanych i sprzecznych ze sobą przekonań. Przez wiele lat były to budowle co rusz sypiące się i nietrwałe, ponieważ od żadnej z osób uważanych za autorytet nie zdołałam dostać zadowalającej odpowiedzi na gnębiące mnie ciągle pytania i wątpliwości. Brzmiały one tak:

Na podstawie jakich konkretnych, subiektywnych przeżyć niektórzy ludzie, nazywający siebie mistrzami duchowymi, "starymi duszami", czy awatarami twierdzą o sobie to, co twierdzą?

Co daje im tę niezbitą pewność, którą zarażają innych i która niekiedy porusza autentyczną moc wpływającą na rzeczywistość?

Skąd wiedzą, kim są i do czego zmierzają?

Jak wygląda w praktyce, krok po kroku, proces samouświadomienia i samorealizacji duchowej?

A także zdobywanie przez nich informacji o światach duchowych, osobistych przeistoczeniach, karmie do odpracowania, misji swojego życia, istotach niematerialnych, ciałach subtelnych, czekającym ich w przyszłości przeznaczeniu?

No, i w rezultacie jak to się ma do treści pism świętych z różnych objawionych religii, uważających się za najprawdziwsze i jedyne spośród wszystkich?

W końcu odpowiedzi zaczęły przychodzić same. Stało się to zaraz po tym, gdy odkryłam w sobie klucz do symboli sennych (wystarczyło kilka, dwa-trzy dni) i zrozumiałam treść wizji, które od długiego czasu otrzymywałam z Nadświadomości. Następnie, zanalizowawszy według tego klucza własne sny, zauważyłam – idąc za doświadczeniem Carla Gustava Junga – ich podobieństwo do wielu mitów z różnych stron świata oraz analogie do wizji ludzi uznawanych powszechnie za świętych i wtajemniczonych.

Na dodatek okazało się, że zawierają w sobie coś jeszcze, co szczególnie mnie zastanowiło. Bowiem dość często rejestrowałam w nich konkretne wzmianki i podpowiedzi (nazwy miejsc, daty, liczby, imiona i nazwiska), które nabierały dla mnie ważności i znaczenia dopiero po kilku, a nawet kilkunastu latach, gdy zaczęłam zgłębiać pewne dziedziny wiedzy, mające z nimi związek.

Zrozumiałam, że większość świętych tekstów zawiera w sobie ogromny ładunek ścisłych i konkretnych informacji, dotyczących naszej rzeczywistości i jej historii. Zostały one genialnie (i prawdopodobnie całkowicie świadomie) zaszyfrowane właśnie w języku snu, języku żywych symboli, zdolnych obudzić (tak samo jak np. numerologia, litery hebrajskie, hieroglify, horoskopy astrologiczne, heksagramy Księgi I-Cing, karty Tarota, runy, pismo rysunkowe, czy obrzędowe recytacje mantr lub litanii, jak też sztuka sakralna) prawą półkulę mózgu, a tym samym zintegrować racjonalną świadomość studiującego ze sferą intuicji oraz wyobraźni, otwierając umysł na autentyczne przeżycia i doświadczenia duchowe. I tym samym umożliwić osobisty wgląd w strukturę świata.

Kim byli ludzie, którzy potrafili to zrobić na długo przed odkryciami współczesnej psychologii głębi w sposób tak mistrzowski? Z jakich przyczyn podjęli się wprowadzenia swojego uniwersalnego, symbolicznego szyfru do licznych kultur na całym świecie? Co takiego wiedzieli o przeszłości, że nie sposób było mówić o tym wprost? I co wiedzieli o przyszłości, że jednak podjęli ryzykowne zadanie pozostawienia kluczy do swojej niezwykłej Wiedzy w rękach na ogół nieświadomych, ale obdarzonych nieprzepartą ciekawością ludzi?

Spróbowałam zastosować swoje metody interpretacji i własne odkrycia w praktyce, a ich efekt, razem z próbą sformułowania odpowiedzi na powyższe pytania, zamieściłam właśnie w "Przemianach...".

Kolejnym, ważnym – tak samo dla mnie, jak i dla losów tej książki – krokiem stało się przypomnienie dwóch moich poprzednich wcieleń i odnalezienie śladów jednego z nich w historii Polski i polskiej literaturze. Zdecydowałam się włączyć ten wątek do "Przemian...", gdyż stanowi nierozerwalną całość z ich przesłaniem i wydaje się w pewien sposób ważny na przyszłość, ponieważ ta książka jest swoistym dopełnieniem i kolejnym posunięciem w Grze podjętej przez obu tamtych ludzi (mnie samą) dawno temu.

Można powiedzieć, że przedstawiana właśnie książka została napisana przez wszystkie trzy moje osobowości, dopełniające się w czwartej – kosmicznej i wybiegające ku piątej, transcendentalnej. Każda z nich znalazła swoją dziedzinę, temat i sposób ekspresji, i wzbogaciła je o specyficzne własne doświadczenia i wiedzę.

Mam nadzieję, że każdy Czytelnik znajdzie w niej coś ciekawego dla siebie i to, co zdołałam zauważyć i przemyśleć choć trochę ułatwi mu znalezienie własnej drogi w lesie porozszczepianej na cząstki i porozrzucanej bezładnie na półkach bibliotecznych, wiedzy, z której zbudowana jest nasza zachodnia kultura.

Warszawa, 17 września 2001 roku 

Tagi: wizje
17:37, transwizje , Pytyja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 listopada 2015
Symbole tebańskie horoskopu zamachów paryskich

Strzelanina w Paryżu rozpoczęła się 13 listopada 2015 roku o godz. 21.16. Na Tarace możemy znaleźć odpowiedni horoskop tego wydarzenia, omówiony krótko przez Wojciecha Jóźwiaka. Ja dodam do niego co nieco na bazie Kalendarza Tebańskiego, czyli symboli stopni Zodiaku. Symbole tebańskie tego horoskopu są wymowne i jak zawsze, w każdym przypadku adekwatne. Sprawdźmy całą rzecz.

Oto zaczyna akcję Mars, który wszedł właśnie w znak Wagi, która jest znakiem jego wygnania, zatem jego energia ma negatywny wydźwięk, na pierwszy stopień zobrazowany jako: „Mężczyzna z dwoma gromami w rękach". To obraz - w tym wypadku - zamachowca, ale i energii marsowej, wojowniczej, której motywem jest gniew, chęć ukarania winnych i zmuszenia ich do posłuszeństwa prawu. Dwie ręce, lewica i prawica przedstawiają argumenty za i przeciw, adwersarzy, zajadłość w sporze o to, co jest słuszne i prawe, a co nie. Gniew nieujarzmiony i karzący także niewinnych, lecz w imię sprawiedliwości. Ten gniew może się jeszcze ujawniać w różny sposób w miejscach o znakomitej renomie i wysokiej kultury. Może pchać ludzi do manifestacji i poruszyć artystów.

Na akcję Marsa odpowiada Wenus, jako strona Jin. W horoskopie stoi ona blisko Marsa, w 5-stopniowej koniunkcji z nim i jest silniejsza od niego, ponieważ przebywa we własnym znaku, jako władczyni. Reprezentuje kulturę, piękno, cywilizację, praworządność, jest kobietą, elitą społeczną, rozrywką. Zamachy wydarzyły się w miejscach rozrywki, restauracjach, na stadionie podczas meczu. Symbol tego stopnia Zodiaku brzmi: „Mężczyzna ciągnący pług”. Przedstawia nowoczesne społeczeństwo (w czasach, gdy stworzono Kalendarz Tebański pług był wielkim wynalazkiem, podobnie jak piła), które aktywnie (rola męska tej energii), poprzez dawanie przykładu i wzoru swoją otwartością, nowoczesnością, pracowitością i promowaniem pokojowych zasad wskazuje drogę innym do lepszego życia. Chętnie widzi naśladowców swoich przedsięwzięć i postępowania, nie dzieląc na obcych i swoich, lecz tych, co chcą naśladować to, co lepsze, i tych, którzy się temu opierają.

Wraz z akcją pojawia się informacja, którą rządzi bóg Merkury. W tym wypadku jego planeta stanęła na 18 stopniu znaku Skorpiona, w 5 domu rozrywki i twórczości. To „Pies z wielkimi uszami i otwartym pyskiem", czyli jazgot medialny na cały świat, jakoś kierowany przez służby, których pies jest odwiecznym obrazem. Tu wiele zależy od mediów, które przesyłanymi informacjami i opiniami, wybiórczo traktowanymi mogą posłużyć do sterowania nastrojami społecznymi w sposób dla zwykłych ludzi nie do pojęcia.

Obok Merkurego w horoskopie zamachów stoi Słońce, które pali Merkurego swoją bliskością. 21 stopień znaku Skorpiona, również 5 dom, przynosi obraz: „Strumienia przeskakującego ze skały na skałę”. Spalenie Merkurego mówi o tym, że pies z wielkimi uszami i pyskiem, tj. media, siły kontrolujące informacje służą osobistościom publicznym i pozostają w rękach władzy. Skały oznaczają stałość i podstawę bytu, dwie skały dwa różne miejsca lub zasady, o jednakowej względem siebie mocy. Strumień, tutaj jako energia społeczna, nastroje i świadomość zbiorowa musi się zmierzyć z przyzwyczajeniami do wygodnego życia i koniecznością dokonania zmiany zasad, aby nie stracić, nie zginąć, a przetrwać i zyskać nowy rodzaj poglądów i porządku. Słońce reprezentuje władców, może nie tych faktycznie rządzących, ale tych na świeczniku, na których zwrócone są oczy wszystkich. Ci, którzy będą zachowywali się konsekwentnie, przyjmując za konieczne przyjęcie innych zasad postępowania być może zyskają zaufanie społeczne, w każdym razie będą musieli zmierzyć się inteligentnie i elastycznie z nadchodzącą zmianą. Eklektyzm i próby porozumienia się z odmiennymi racjami, dbania o stabilizację pośród różnych natur, celów i interesów, jak do tej pory pozwalało rządzącym kierować świat ku zgodnemu sąsiedztwu, z ideą współrządzenia i współbycia, na jakiej zbudowano Unię Europy. Rządzący także wspierają się nawzajem i przekazują swoim ludziom władzę, zachowując ciągłość wywieranych wpływów. Nie było przypadkiem to, że prezydent Francji siedział na trybunach stadionu podczas towarzyskiego meczu "dwóch skał", drużyn Francji i Niemiec. 

Siłą przeciwstawną, ale i uzupełniającą do słonecznej jest Księżyc. Symbolizuje społeczeństwo w jego masie, rodziny, kobiety i dzieci, także porusza kwestię tradycji i etnicznego pochodzenia. W omawianym horoskopie stoi w sąsiednim znaku, Strzelca, który wprowadza ruch, podróże, nowe religie i poglądy, różnorodność języków i tradycji, na 15 stopniu, który niesie obraz: „Wielkiego wozu”. Oznacza on ogromny ruch migracyjny, „za chlebem”, czego doświadcza od dawna, a ostatnio we wzmożony sposób zachodnia Europa. Wielki Wóz to gwiazdozbiór północy, czyli wędrówka ludów odbywa się z południa na północ, jak gdyby kierując się ku Gwieździe Polarnej.

Jowisz
jest planetą dyplomatów, prawników, duchowieństwa i naukowców. Widzimy go blisko koniunkcji Marsa z Wenus, w znaku Panny, który odpowiada za służbę, pracę zależną, dokładność i precyzję działania. W tym położeniu i z tego powodu, że świeci naprzeciw Neptuna w Rybach daje także zasiłki socjalne i darmowe lecznictwo. Wszystko, co czyni Jowisz, czyni nadmiarowo i obficie, szczodrze i hojnie, nie licząc się z konsekwencjami (to wpływ Neptuna lubiącego klimat łzawych melodramatów i fałszywego współczucia). Jego symbol tebański brzmi: „Mężczyzna siedzący bokiem na koniu”. To obraz energii aktywnej ubezwłasnowolnionej z jakichś powodów w swoich możliwościach działania. Siedzenie bokiem na koniu nie pozwala szybko ruszyć z kopyta, każe czekać na odgórne dyrektywy, czyli oznacza pozycję spoczynku, bierności, niesamodzielności i posłuszeństwa. To też pozycja kobieca, co sprawia, że siła męska działa tutaj na pół gwizdka i jest nadmiernie kontrolowana. Mężczyźnie przynosi to ujmę w chwili, gdy powinien działać, a nie potrafi, bo z jakichś powodów jest mu to wzbraniane czy uniemożliwione. Widać tu podporządkowanie interesów jednego kraju prawu większej międzynarodowej struktury, niekoniecznie niosąc korzyść. Jowisz ponadto wspiera i jest wspierany przez media, czyli koniunkcję Słońca z Merkurym. Jego zasady i dyrektywy są przez nich popierane i promowane.

Saturn zaś, znajdujący się teraz w znaku Strzelca, na 5 stopniu, jest „Bykiem z trzema rogami", To symbol mafii, odnoszącej korzyści z różnych stron, interesownych paktów i „trzeciego, który korzysta, gdy dwóch się bije". Może oznaczać kartele trzęsące światem, bogatych spiskowców, jak i bogate kraje w jakiejś zmowie, mające na celu potajemnie czerpany zysk. Ponieważ byki były niegdyś zwierzętami ofiarnymi, a ich krew spalano w poświęconym ogniu wiąże ona ten znak z krwawą wendettą w razie zdrady zawartego przymierza. Trzeci róg, nadmiarowy oraz liczba 3 odnosi się także do nadzwyczajnej inteligencji i sprytu, umiejętności przewidywania wydarzeń i planowania ich z wyprzedzeniem. Podlegają mu wysoko postawieni wytrawni gracze.
Saturn jest w słabej koniunkcji z Księżycem, co mówi o nadchodzącym z wolna ogólnospołecznym kryzysie i restrykcjach społecznych, którym będą poddani zwykli obywatele, a także imigranci, gdyż schadzka planet odbywa się w Strzelcu, znaku cudzoziemców.

Uran
znajduje się już od dawna w ognistym znaku Barana, na 17 stopniu, działając spontanicznie na rzecz konfliktu, lub pod jego wpływem. Idee wolności mogą manifestować się wojowniczo, krwawo, w każdym razie bardzo burzliwie, nagle i bez myślenia o konsekwencjach. Towarzyszy mu symbol: „Kobiety z podniesioną prawą ręką siedzącej na tronie”. Personifikacja żeńska podsuwa tu różne obrazy. Równie dobrze owa rozkazująca w zgodzie z prawem władczyni może symbolizować Europę rządzącą się liberalno-demokratycznymi zasadami i dążącą do wygody i bogactwa, jak i taką jedną panią kanclerz, która pewne sprawy sprowokowała nie tylko w swoim kraju. Ciekawostka, klasyczna astrologia przypisywała Niemcom znak Barana właśnie. Poza tym Uran, jako rewolucjonista wznieca ruch wolnościowy, zamieszki, niezadowolenie, rewolty ludności rodzimej przeciwko obcym, panoszącym się w nie swoim domu.

Neptun
przebywa obecnie w rządzonym przez siebie znaku Ryb, co dodaje mu siły oddziaływania, na 7 stopniu, który niesie tebański obraz: „Nagi mężczyzna w beczce z pasem w dłoni”. Beczkę trzeba rozumieć jako wannę kąpielową. Pas jest obrazem poczucia racji, siły i znaczenia. Neptun działa skrycie, manipulacyjnie, rzucając na ludzi czar iluzji, fałszywych idei i złudzeń. Nie dość, że jest u władzy, zatem bardzo silny, to jeszcze oświetla go Jowisz z naprzeciwka, co daje szerokie odbicie w sposobach rządzenia i promocji wartości na kontynencie. Tak naprawdę jednak rodząc gnuśność, wygodnictwo, fałszywe współczucie, kłamstwa prawne i wykorzystywanie darowizn bez dawania niczego w zamian. Europa żyje w złudzeniach o swej mocy kontrolowania zdarzeń na swoim terenie, o czystości swych intencji, np. wspomagania niewinnych ofiar wojen daleko poza jej granicami. Niepostrzeżenie wdarł się na jej teren brud, podstęp, niskie instynkty, a także w perspektywie zagrożenie epidemiami. W tej chwili stoi w obliczu zarazy, którą możemy różnie rozumieć, przed którą chroni jedynie higiena i dokładna dbałość o porządek. Iluzja, że tego rodzaju zagrożenie jest możliwe do kontrolowania lub wyeliminowania może najwyżej przemieniać się w robienie czystki wśród śmieci na sposób siłowy, coraz bardziej fanatyczny i zaślepiony. To zmywanie z siebie winy na rzecz „nieczystych", może w najlepszym razie zaowocować kwarantannami, zastosowaniem środków przymusowego szczepienia i wzrostem społecznego lęku i religijnego fanatyzmu. Które sprawy w żaden sposób nie będą mogły załatwić, ani ukrócić.

Pluton
, na 13 stopniu Koziorożca jest "Ręką trzymającą ostrą włócznię". To planeta zawiadująca skrytą i bezwzględną energią, działa okrutnie, bezpardonowo i nieodwołalnie, choć przez długi czas nie ujawnia swojej mocy i aktywności. Dlatego jej manifestacje zawsze zaskakują i burzą dokładnie strukturę, która wydawała się trwać niezmiennie od wieków. Podlegają jej służby specjalne, siły przymusu zbiorowego, agentura, bankowość, ciężkie uzbrojenie, energia atomowa, środki wybuchowe, skażenie radioaktywne, kontrola umysłów. Podstawą masakry, która odbyła się w Paryżu, i którą musimy potraktować jako początek jawnej rozgrywki, jest chęć zaprowadzenia nowych praw siłą. Wiąże się z tym silne napięcie, eskalowanie konfliktu i nastrojów społecznych, a także manifesty i programy ze strony rządu i różnych ukrytych sił, takie jak stan wojenny, nadzwyczajne prerogatywy, kontrole, inwigilacja w imię zapobieżenia złu. Z drugiej strony pogróżki, apele i propaganda ze strony wrogiej i działającej skrycie.

Pomiędzy omawianymi planetami zachodzą wzajemne związki, nazywane w astrologii aspektami. Mają różny charakter. W tym horoskopie mamy trzy mniej lub bardziej ścisłe koniunkcje, Marsa z Wenus w Wadze, przy której stoi, tworząc stellum Jowisz w znaku Panny, ponadto Merkury ze Słońcem w Skorpionie oraz Księżyc z Saturnem w znaku Strzelca. Te trzy skupiska to
1) obraz szczodrego w swoim bogactwie egalitarnego świata, które próbuje zacząć naciskać na ukaranie przestępujących prawo i unikających pracy;
2) władzy konsekwentnie manipulującej społeczeństwem przy pomocy mediów, aby sterować jego nastrojami dla swojej korzyści i wywierania wpływów;
3) wzbierający kryzys wśród zwykłych ludzi i najbiedniejszych stref społecznych, spowodowany migracją i nadmiernymi wymaganiami rządzących. Będzie on rozwiązywany wprowadzaniem kolejnych restrykcji, tak samo wobec innowierczych uchodźców, jak zwykłych obywateli. Granice już zostają zamknięte, wprowadzono we Francji stan wyjątkowy, trwa mobilizacja do wojska i służb publicznych.

Ponadto Jowisz, tj. „Mężczyzna siedzący bokiem na koniu”, podległy służbista pozostaje we wspierającym trygonie z Plutonem, tj. „Ręką trzymającą ostrą włócznię, co sprawia, że wspierają się wzajemnie w dziedzinie manipulacji, a także prawnej kontroli społecznej, wiele może się zacząć dziać za przyzwoleniem prawa, z wykorzystaniem jego luk oraz także zmotywowane religią.
Z „Mężczyzną siedzącym bokiem”, czyli urzędnikiem ze związanymi rękami przez swych przełożonych, oraz prawem obowiązującym w krajach UE nie zgadza się „Wielki wóz”, czyli z jednej strony rzesze przybyszy z Azji i Afryki, kuszonych bogatym socjalem, jak z drugiej obywatele poddawani presji przyjmowania wrogo nastawionych ludzi pośród siebie. Mówi o tym aspekt kwadratury między Jowiszem a Księżycem. Ponieważ aspekt dotyczy dwóch szczęść, nie szkodzą sobie zbytnio, a jedynie kumulują nastroje znużenia, zmęczenia oraz rozwijają powszechne omijanie nieudolnego prawa.

Wzajemnie wspierają się i współdziałają ze sobą także Uran i Księżyc, czyli „Kobieta rozkazująca na tronie” i „Wielki wóz”. Mamy obraz niemieckiej kanclerz oferującej imigrantom swobodę, wolność i wszelkie prawa w swoim liberalnym kraju.

Saturn jest w kwadraturze z Neptunem, czyli "Byk z trzema rogami", obraz spiskowców i manipulatorów z bogatych sfer stoi w niezgodzie z kąpiącym się mężczyzną, który chciałby wydawać się niewinny, bez skazy i zostać uszanowany przez prawo. Pozostaje jednak w sprzyjających kontaktach z Marsem i Wenus, czyli reprezentacją siły i wysokiej kultury Europy. Restrykcje, (tu trzeba się obawiać ukrytych interesów różnych karteli, które będą chciały wprowadzić przymus różnego rodzaju), będą krzywdzić rzeczywiście niewinnych ludzi, prowokując także masowe agresywne i wrogie zachowania wobec obcych nacji. Neptun niesie bowiem ofiary, masowe i niewinne. Oszuści i rzeczywiści przestępcy będą się świetnie wymykać spod kontroli, posługując się fałszywą tożsamością i dokumentami. Wyczuwam tu także w pewnej dalszej perspektywie próbę zapanowania nad szerzącą się epidemią lub epidemiami, które będą wyrywać się z narzucanych im okowów ścisłych kwarantann, szczepień, a także kontrolowania tożsamości, miejsc pobytu itp.

„Ręka trzymająca ostrą włócznię (Pluton) pozostaje w konflikcie z „Kobietą na tronie” (Uran) i widać, że pragnie naruszyć, podkopać i w perspektywie brutalnie zniszczyć jej władzę, tj. demokrację i swobody obywatelskie, którymi rządzą się kraje zachodnie.

wtorek, 02 lutego 2010
2016
Siostro, słońce galaktyczne ukaże się nad ziemią w 2016 roku. Nie w 2012, jak czekacie.
Do tego czasu narodzona już Prawda nie zdoła niestety dojrzeć na tyle, aby przeszkodzić wybuchowi wojny.
Ciemni spieszą się, bo znają termin, aby przejąć władzę i podyktować światłu warunki.
"ale ciemność go nie ogarnie". 
środa, 27 stycznia 2010
Skrót
Siostro, bywa, że wystarczy pójść za skojarzeniami patrząc na świat bieżący.

Wpierw nastanie bardzo śnieżna i mroźna zima. Wiele śniegów zgromadzi się w wysokich górach i wiosną spłynie powodując ogromne powodzie w Europie. Ważnym znakiem Początku Końca okaże się powódź w Rzymie. Ujawnią się wtedy wielkie i dziwne, zatajone od wieków sprawy, wypłukane przez wodę.
To będzie zwiastun potężnej zmiany w Kościele. Sterowanej przez najciemniejsze siły. Przywódcą wiary zostanie pół-człowiek pół-wąż o głęboko perwersyjnych inklinacjach.

"Psucie powietrza" przez "dziwne ptaki morskie", nieznana choroba oraz manipulowanie pogodą wzmoże się i coraz częściej ujawniać się będą niespotykane zaburzenia, aż do pojawienia się gigantycznej iskry elektrycznej na niebie. Ona podzieli świat i dusze. To będzie znak upadku złych i triumfu miłości wytrwałych.

Tam, gdzie wielkie spiski zostaną podważone i wiara w medialny obraz świata prędko upadnie, zorganizują się odłamy ludzi nastawionych pokojowo i działających z miłością w lokalnych społecznościach na wzór pierwotnych wspólnot chrześcijańskich. Odłączą się od aktywności politycznej Europy i świata i dzięki temu przeżyją najgorsze, które idzie.
Ci, którzy zawierzą swoje bezpieczeństwo organizacjom podającym się za humanitarne wpadną w ogromne kłopoty i stracą życie.
Trzecia lub czwarta grypa okaże się najbardziej śmiertelna, wygubi ludzi w wielkich miastach świata. Zrodzi się wtedy wojskowa władza i wielki terror.

Po śnieżnych i zimnych zimach, a potem wiosennych powodziach przyjdą wielkie susze. Robactwo będzie pożerało plantacje. Na Półwyspie Iberyjskim woda pozostanie jedynie w studniach głębinowych.
Pojawi się straszliwy huragan, który spustoszy wybrzeża atlantyckie Europy.
Pogoda zmieni się diametralnie. Przyjdzie zima jak lato. Zawiedzie wtedy wszelkie prognozowanie. A wraz z tym upadnie technika komunikacyjna i informacyjna.
Anglicy będą masowo przedostawać się do Europy i tu osiedlać. Stworzą dziką krainę.

O polityce i konkretnych miejscach nie mówię. Ludzie, którzy ją robią oraz spontaniczni przywódcy, którzy wezmą sprawy w swoje ręce są odgórnie wyznaczeni, narodzeni i zaprogramowani. Programy w ich podświadomej pamięci uruchamiają się w odpowiednich momentach dziejów. Mogą objawiać się nagłymi nawróceniami albo wpadkami publicznymi w najważniejszych kwestiach politycznych, które dokonają niespodziewanych zwrotów ideologicznych. Są wśród nich ludzie ciemni i pożądliwi (nie dowierzać ludziom z południa, ściemnionego pochodzenia, o ciemnej karnacji i kędzierzawych włosach) oraz dobrzy i najlepsi.
Jeden z tych drugich zostanie w pewnym momencie na oczach tłumów zabrany do nadziemskiej stacji, gdzie dozna pełni oświecenia. Zostanie mu pozostawiony wolny wybór i on zechce powrócić na mocy współczucia w zniewolony świat materii. Zostanie przywódcą szczęśliwego świata po przelocie komety, pomiędzy Księżycem a Ziemią, która spowoduje gigantyczne trzęsienie ziemi, deszcz meteorów, ruinę południa Europy i Ameryki. Wraz z jego rządami i życiem zakończy się okres cywilizacji technicznej i imperialnej na planecie.