Pytyja spod dębów trzech
niedziela, 19 lutego 2017
Zamek w Gisors

To średniowieczny zamek forteczny z XI i XII wieku, którego pozostałości, wznoszą się dotąd w gminie Gisors, w departamencie Eure, w regionie Normandii we Francji. 
Zamek z Gisors słynie z powiązania z historią templariuszy, choć nie został zbudowany przez nich samych. Powierzono im go w okresie od 1158 do 1160 roku (czyli na okres mn. w. 3 lat) w czasie rozejmu między Królestwem Angielskim i Francuskim, później służył za miejsce uwięzienia od 1310 roku do 1314 roku ostatniego mistrza zakonu, Jacquesa de Molay, podobnie jak trzech innych dostojników zakonu, podczas procesu templariuszy.

Gisorswiea

Zamek górujący nad doliną Epte, wybudowany na usypanym kopcu składał się z okrągłej wieży strażniczej, która została dodana do już istniejącej twierdzy. W istocie jest to dzieło Książąt Normandii od XI do XII wieku. W zamiarze owa pograniczna twierdza miała bronić domeny anglonormandzkiej przed pretensjami króla Francji.

Podstawowa bryła została zbudowana w 1097 przez Roberta Bellême, z rozkazu króla Anglii Wilhelma II Rufusa (1087/00), regenta Księstwa Normandii. Tę uzupełniono rok później przez drewnianą strażnicę, prawdopodobnie otoczoną palisadą. W 1113 roku, to ufortyfikowane miejsce górujące nad doliną Epte, przyjęło spotkanie władców Ludwika VI z Francji i Henryka I z Anglii. Około 1123 pierwsza akcja przebudowy skończyła się dodaniem strażnicy z ciosanego kamienia w ośmiokątnym kształcie, otoczonej ściśle związanym wałem obronnym.

Spotkanie nowego króla Anglii i króla Franków Ludwika VII miało miejsce w 1158 roku na zamku w Gisors. Aby przypieczętować pojednanie między dwoma królestwami, kapetyński władca zgodził się oddać najmłodszemu synowi Henryka II rękę swej córki Małgorzaty Francuskiej, w wieku zaledwie sześciu miesięcy, dając mu w posagu twierdzę Gisors. W oczekiwaniu na uroczystości ślubne, twierdza została powierzona templariuszom, podobnie jak inne dwa zamki. Trzem rycerzom Świątyni zlecono pieczę nad twierdzą, byli to: Robert de Piron, Tostes de Saint Omer i Richard d`Hastings, wtedy mistrz Zakonu na prowincji Anglii. Jednakże, w 1160 roku Henryk nakazał obchody weselne; w wyniku czego Gisors stało się normandzkie.

chateaugisorso2 

Strategiczny charakter tego punktu doliny Epte nie umknął nowemu właścicielowi, a nowa akcja przebudowy została podjęta w 1170 roku. Trwała dziesięć lat. W tym długim okresie, wieża strażnicza została umocniona i podwyższona o dwa dodatkowe piętra, podczas gdy w tym samym czasie, powiększono fosę. Nowy mur obwodowy, długi na 800 metrów i otoczony z boków ośmioma wieżami, dokończono, by bronić otoczenia.

W 1188 roku na zamku odbyło się, w przeddzień Trzeciej Krucjaty, królewskie spotkanie między władcami  anglo-normandzkim Henrykiem II i francuskim Filipem Augustem, w wyniku którego został ogłoszony rozejm. Francuski monarcha, który zdobył twierdzę w 1193 roku nakazał wykonać kilka poprawek, z których zbudowano „Wieżę Więzienną", z widokiem na miasto czy jeszcze królewski zajazd, zniszczony na początku XX wieku. 

chateauteplarier

[Ryc. płaskorzeźby odkryte w lochach zamku Gisors]

Strategiczny prywatny obiekt, zamek z Gisors został wówczas przekształcony w więzienie. Ono własnie posłużyło sławnym gościom podczas fali aresztowań templariuszy: twierdza stała się w ten sposób, od marca 1310 do marca 1314 roku, miejscem pobytu Wielkiego Mistrza Zakonu, Jacques`a de Molay, do którego przyłączono w lochach zamkowych trzech innych wielkich mistrzów Zakonu: Hugues`a de Pairaud, Geoffroy de Gonneville, mistrza prowincji Poitou i Akwitanii i Geoffrey`a de Charnay, preceptora Normandii.

W 1419 roku, akcja diuka de Clarence pozwoliła zdobyć zamek Anglikom. Ci zaś wynieśli się stąd dopiero w 1449 roku.
Przywrócony koronie francuskiej, zamek zbędny na koniec konfliktu francusko-angielskiego, popadał stopniowo w zaniedbanie. W 1591 roku twierdza została wycofana z eksploatacji.

Zamek na pierwotnej bryle składa się obecnie z imponującej wieży strażniczej, zbudowanej na wzniesionym kopcu mającym około 15 metrów wysokości i średnicę u podstawy 70 metrów. Kamienny mur zbudowany na szczycie pagórka osłania i oddziela strażnicę.

Powiększono powierzchnię zamku przez dodanie muru okalającego, poprzedzonego przez fosę, który wije się na mniej więcej 200 metrów długości i 10 metrów wysokości, otoczony z boków wieżami, z których najbardziej znaną pozostaje Wieża Więzienna.  

 gisorsgraffiti

Legenda zamku

Według niektórych legend, zamek Gisors miał być miejscem ukrywania skarbu templariuszy. 

W dniu 13 października 1307 roku, templariusze zostali aresztowani z rozkazu króla Francji. Obecnie specjaliści przyjmują, że mistrzowie Świątyni wiedzieli wcześniej, że ich dni są policzone. Tego samego dnia, skarbiec świątynny ewakuowano z Paryża za pomocą trzech zamaskowanych wozów. Ten konwój miał się skierować ku portom normandzkim, by zaokrętować się w stronę Anglii. A ta droga kazała im przejść przez krainę Gisors. Templariusze kontrolowali ten obszar w ciągu trzech lat, co pozwala myśleć, że ustrzegli więzi pod każdym względem.

Mówiąc krótko, skarb templariuszy zniknął na długo przed jawnym przybyciem na wybrzeża Normandii.

W 1940 roku, dozorca zamku, miejscowy człowiek, omamiony przez ową wspaniałą opowieść, postanowił przedsięwziąć wykopaliska. Roger Lhomoy przez 6 lat drążył pod ziemią kopca i w jego okolicach. On wydobył na jaw podziemną "zmurszałą wartownię", oczyścił częściowo studnię i wpadł na pewne pomieszczenia wciąż jeszcze dotąd  nieosiągalne. W marcu 1946 roku odkrył w końcu to, czego szukał. "Jestem w romańskiej kaplicy [...]. Wzdłuż murów, znajdują się na ziemi, kamienne sarkofagi [...]. A w nawie, 30 skrzyń z drogcennego metalu ułożonych kolumnami, po 10." Lhomoy natychmiast zwrócił się do burmistrza Gisors o stwierdzenie odkrycia. Niestety, nikt nie odważył się zejść do głębin studziennych wykopanych z pogwałceniem wszelkich wymogów bezpieczeństwa. Jedna osoba poszła rzucić szybko okiem, nasłuchując potwierdziła, na dnie, odgłos piwniczny. Wzięty za nawiedzonego, Lhomoy został zdjęty z obowiązków dozorcy i musiał na nowo zasypać wykop.

W 1960 roku Roger Lhomoy opowiedział swoje niesamowite przygody Gerardowi de Sede, który w 1962 opublikował powieść "Templariusze są wśród nas". Cała Francja rzuciła się do poszukiwania skarbu. Sam André Malraux zarządził wykopaliska, niestety nieudane. Sprawa ucichła wraz z upływem czasu, ale nadal pozostaje mętna i niewyjaśniona.

wtorek, 17 stycznia 2006
Strażnicy skarbu

Kubera (Kuwera) - bóg duchów, Strażnik Północy, król jakszów i guhjaków. Brat złego Rawany, został wygnany ze Sri Lanki, co zapoczątkowało historię wyniszczającej wojny, opisaną w  Ramajanie (w czasach srebrnej ery). Posiadał złoto, srebro i wszystkie klejnoty ziemi. A także Puśpakę, vimanę (latający pojazd) otrzymaną od samego Brahmy. Przedstawiano go jako człowieka wielkiej tuszy, co w każdej kulturze symbolizuje bóstwa dobrobytu, osobnika białego, bardzo brzydkiego. Jedno z jego imion brzmiało Ratna-garbha "brzuch-klejnot", co wskazywałoby na energię dolnych czakr skoncentrowaną w splocie słonecznym i kolor krystalicznie złoty.

Jakszowie - istoty leśne, podobne do faunów, satyrów i strzyg znanych nam z mitologii greckiej. Z reguły dobrotliwe, czasami bywały dla niektórych złośliwe. Ukazywali się w ludzkiej postaci jako przystojni młodzieńcy, lub jako czarne karły o zwisających brzuchach. Chronili ludzi prawych i byli wiernymi, gorliwymi strażnikami pałaców swoich panów. Jako Zmiennokształtni przybierali dowolne postacie, mogli wyglądać jak zwykłe drzewa w lesie i podpatrywać ludzi przez grubą warstwę liści.

(Tu kłania się celtycki Zielony Człowiek).

Guhjakowie (guha znaczy: "sekretny, ukryty") byli rasą pierwotnych ludzi
jaskiniowych, strażnikami skarbca Kubery.

Skarbnik (Skarbek) - istota znana górnikom, ryjącym w górach i w głębi ziemi. Mała, karłowata, wskazywała dobrym, biednym ludziom drogę do bogactwa, złych i chciwych wprawiała w chaos i wiodła na zgubne manowce. Z charakteru i wyglądu widać, że należała do rasy zmiennokształtnych jakszów.

Tagi: mit skarb
15:42, transwizje , Skarb
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 stycznia 2006
Złoto alchemików
Nieznany Informator dodaje:

"Właściwości monoatomowego złota mniej więcej Ci opisałem, ale nie to jest istotne najbardziej. Podobne właściwości mają pierwiastki z grupy platynowców, do której należą platynowce lekkie: ruten Ru liczba atomowa 44 ciężar wł. 12.29g/cm3., rod Rh l.a. 45, c.wł. 12,49g/cm3, pallad Pd l.a. 46 c.wł.12,09g/cm3 oraz platynowce ciężkie, do których należą: osmos l.a 76 c.wł. 22,50g/cm3; iryd Ir l.a. 77 c.wł. 22,49 i platyna Pt l.a.78, c.wł. 21,45 g/cm3; srebro leży obok platynowców lekkich, Ag l.a.47, c.wł. 10,5g/cm3, a złoto jest na następnym miejscu, a przed platynowcami ciężkimi Au l.a. 79 c.wł.19,3 g/cm3. Zapamiętaj Ruten l.atomowa 44 oraz Iryd liczba atomowa 77. Oba te pierwiastki, jak i cała grupa platynowców należą do pierwiastków ziem rzadkich, do których należy jeszcze kilka innych pierwiastków o ciekawych właściwościach, jednak te dwa pierwiastki mają  szczególne znaczenie, posiadają bowiem właściwości podobne do monoatomowego złota, to znaczy, że podgrzane do krytycznej temperatury stracą na wadze 44%, albo staną się nieważkie całkowicie. Potem przy kolejnej zmianie temperatury znowu wrócą do normalnej wagi. W zależności od temperatury wyprawiają najdziwniejsze harce, wprowadzając świat oficjalnej nauki w niewyobrażalne kłopoty, bo niby są, ale ich nie ma i nie można ich wykryć żadnymi metodami bezpośrednimi, ale można je zidentyfikować sposobem, nie metodą naukową, a znaną średniowiecznym alchemikom. Przypomnij sobie traktat o przygotowaniu czerwonego proszku do transmutacji żelaza w złoto; brali merkurego (rtęć) i gotowali go tak długo, aż zniknął z ampułki szczelnie zamkniętej. A potem robili z tej niewidocznej rtęci tlenek o kolorze czerwonym, posypywali sztukę żelaza, razem podgrzewali i oto pojawiało się najczystsze złoto.
Trochę inną metodą, ale też na drodze transmutacji (chemia średnich energii) pewien młody naukowiec (jeszcze wtedy istniało ZSRR) otrzymał z drutu żelaznego złoto, zostało ono bardzo starannie poddane wszystkim możliwym analizom w jednym z instytutów akademii nauk ZSRR i analizy potwierdziły jego zadziwiajacą czystość. Zachęcono tego człowieka do opracowania nowego działu chemii, co zrobił dość skwapliwie, a następnie człowiek ten trafił do łagru, wydanie książki zostało w całości wycofane, a temat chemii średnich energii został przez oficjalną naukę wyśmiany, jako niedoścignione marzenie średniowiecznych, nieoświeconych szarlatanow - alchemików.
I wszystko by grało, gdyby nie pewien farmer z Arizony, który chciał się dowiedzieć, jaki jest skład chemiczny ziemi na jego polach, w celu odpowiedniego jej przygotowania tak, żeby kamienna pustynia wydawała wysoki, kukurydziany plon. W trakcie wieloletnich badań, prowadzonych pierwotnie przez instytuty naukowe, a potem już badania samodzielne znalazł monoatomowe ruten i iryd w popiele mózgów krów, bo o takie mózgi było najłatwiej.
Moja znajoma pracowała na oddziale raka mózgu w szpitalu w Omsku, na Syberii, jako pielęgniarka. Wiele osób tam umierało, a potem była robiona sekcja zwłok, w tym szczegółowe badania mózgów. Młoda w tamtym czasie dziewczyna szczególnie zainteresowała się gruczołem, który nazywa się szyszynka (po rosyjsku: szyszkowidnaja żeleza), a powodem zainteresowania było to, że gruczoł ten w znacznej mierze jest wypełniony bardzo drobnym piaseczkiem, jak ona mówiła. Ale ten piaseczek to mieszanina monoatomowych irydu, rutenu i być może złota, a te aktywowane siłą woli człowieka tracą na ważkości, co wyjaśnia możliwości lewitacji i odbioru zjawisk parapsychicznych. Jakie to proste, gdy się wie, i jak nieprawdopodobne wydają się "sztuki" magów, którzy umieją latać bez skrzydeł, tylko siłą woli.
To z kolei kojarzy mi się z ludźmi Boreasza, ludźmi wiatru północnego, których wizerunki w locie nad otwartym morzem są uwiecznione na naskalnych rysunkach na północy Wysp Brytyjskich. Być może ludzie Boreasza przylatywali z terytoriów dziś znanych jako Grenlandia, Kanada, albo mityczna Atlantyda."
Złoty proch

Siostro, spójrz, oto złoty chrząszcz siada na twojej tablicy ściennej, na pół zakryty białą kartką papieru, co ciekawe z bardzo długim, prawie niewidocznym ryjkiem-ssawką, niegroźny pod tym względem, ale na swój sposób ciekawy...
Zapowiedź ziściła się listem od Nieznanego Informatora:

" Piszesz o graalu, exaliburze, mannie i innych ciekawostkach. Manna - to nazwa, która wzięła się z pytania faraona: "Kiedy będzie (man-na?)?", A chodziło mu o monoatomowe złoto, mające postać białego, słodkiego w smaku proszku. Został on odkryty w świątyni Hatszepsut na Półwyspie Synajskim podczas badań archeologicznych, które potem, jako nie pasujące zostały prawnie utajnione. Wiem o tym z lektury opisującej badania pewnego amerykańskiego farmera z Arizony. Wyniki jego badań są zaskakujące, a wnioski pokazują w pełni obłudę współczesnego świata techniki i pieniadza.
Tak, czy inaczej opisy średniowiecznych alchemików i masońskich Mistrzów Rzemiosła są niezwykle precyzyjne. Oni znali i stosowali chemię średnich energii, współcześnie zakazaną na całym globie, bo transmutacja metali jest bardzo prosta. W tym momencie, gdyby się to wydało, złoto i inne metale szlachetne stałyby się tak popularne jak żelazo, czy alumunium. Cała ekonomia światowa oparta na parytecie złota straciłaby w tym momencie sens, stąd dążenie do globalnego pieniądza wirtualnego. Zachwianie chwilowe, kilkudniowe, systemu bankowego w skali światowej da wiecej negatywnej energii, niż wielkie wojny i ciężkie cierpienia. To pokazuje prawdziwych ogoniastych autorów i konsekwentnych  realizatorów globalizacji.
A wracając do manny: monoatomowe złoto ma właściwość utraty masy, przejścia jej w inny wymiar i jest to proces termicznie kontrolowany i odwracalny. Mojżesz spalił na proch złotego cielca. Ale ze złota można zrobić tylko złoto, Biblia nic nie mówi o losach tego prochu, a to właśnie była manna, Jezus potomek Wielkich Rzemieślników, dokładnie wiedział o czym mówi w modlitwie pańskiej: "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj", ten chleb to manna ze złota jednoatomowego.
Blok kamienny posypany takim proszkiem traci na wadze, można go przemieścić jednym palcem i nie trzeba było do budowy piramidy wielkich ramp ziemnych, ani innych poronionych pomysłów. Budowle takie wznoszono, używając do budowy złota o specjalnych właściwościach. Być może i dzisiaj udałoby się w głębi piramid znaleźć drobinki tego złota. Ale ma ono też dziwne "cudowne" właściwości uzdrawiające, taki proszek podawany w ilości paru mg przez kilka dni usuwa najcięższe choroby, jakie dzisiaj zna świat, to w strefie materialnej, a w strefie niematerialnej, duchowej, powoduje zmianę świadomości ludzi, leczonych tym "preparatem". Jest to więc lekarstwo dla ciała i ducha, stąd podświadome przywiązanie ludzi do ozdób i wyrobów ze złota.
W swoich wizjach jesteś cały czas w kontakcie z rzeczywistą historią, bo ta która do nas oficjalnie dociera jest peanem na cześć sprawującego władzę satrapy...".

poniedziałek, 09 stycznia 2006
Skarb

Oto krótka relacja spisana w XIV wieku przez urzędnika kościoła Renne-le-Chateau, Guillaume`a de Mosset`a.

"Czterej mnisi z Opactwa Boulbonne de l'Ariege, Raymond Fenouil, Armand Giffre, Bernard Aynier i Bertrand de Cahusac nudzili się w swoim krużganku. Świat, który opuścili stracił dla nich wszelką atrakcyjność. Byli naiwni, ciekawi, chciwi i żądni bogactwa. Byli przesądni, wierzyli w alchemię, w zaklęcia i czary. Powrócili ze sztabami złota i pozostawili w ukryciu ogromne bogactwa w zaklętych jaskiniach. Urzędnik Rieux, Guillaume de Mosset, ich wspólnik, zezwolił opowiedzieć o tym, co tam zamknięte, że istnieje tajemnicza góra obok Limoux, która kryje nieskończenie duży skarb, chroniony przez wróżkę."