Pytyja spod dębów trzech
sobota, 19 maja 2012
Nostradamus i tranzyty planetarne

W analizowanych fragmentach Prognozy za 1555 (przyczepiłam się do niej, bo od czegoś trzeba zacząć, ale jest jednym z wielu utworów tego typu i właściwie ginie w ich liczbie) widać już wyraźnie budowę almanachową. Tj. omówienie horoskopu na dany rok oraz horoskopów sezonowych, tzw. figur rocznych, obliczanych na moment wejścia słońca w znaki kardynalne, czyli na początek każdej pory roku. Czytelnikowi nie znającemu się na astrologii nic to zapewne nie mówi, a podawane parametry niektórych planet, domów, pomija, koncentrując uwagę na wnioskach i przepowiedniach.
Dla Nostradamusa jednak było ważne, aby podać bazę swoich uwag i przemyśleń, aby ten, kto zechce zerknąć w omawiane przez niego "kółko" sam ujrzał czarno na białym, że nie z palca je wyssał.
Nie da się jednak tego przekazać komuś, kto o astrologii nie ma zielonego pojęcia. Poza tym, i dla astrologów współczesnych pewne rzeczy wydają się niepojęte lub zadziwiające. Np. w jaki sposób można na bazie horoskopu lunacji miesięcznej (kwadry, pełni, nowiu), trwającej raptem tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, wywróżyć wydarzenia na kontynencie mające się zdarzyć za pół tysiąclecia w przeciągu wielu lat?!!!
Wielu szuka zatem podanych położeń planet w przyszłości, usiłując odnaleźć za pomocą efemeryd i programów astrologicznych powtórzenia omawianego układu w jakimś (bliskim sobie) czasie. Szukają pory, gdy Saturn, Jowisz czy Mars będą w podanym znaku. Owszem, bywają one w nim co jakiś właściwy sobie czas, rytmicznie. I nie w tym rzecz. Nie badałam tego, nie mam na to zbyt matematycznego umysłu,  ale moim zdaniem należałoby ustalić statystyczną powtarzalność takich układów od czasów Nostradamusa. Aby wyciągnąć jakikolwiek wniosek, na tak lub nie względem zasadności tej metody poszukiwań rozwiązania.
Bardziej racjonalne wydaje mi się wzięcie pod uwagę wzmianek samego Nostradamusa i skupienie się na tranzytach względem podanych przez niego układów bieżących. I to konkretnych tranzytach wielkich planet zewnętrznych, Jowisza i Saturna oraz Marsa. I nie samych gołych przejściach owych olbrzymów Układu, ale raczej ich koniunkcji ze sobą, tzw. królewskich koniunkcji. Na co wskazuje sam Prorok z Salon, wielokrotnie powołując się na epokowe dzieło Albumasara.
Nostradamus dysponował efemerydami, obliczanymi przez współczesnych mu astronomów-astrologów (w jego czasach była to jedna nauka), które nie sięgały naszych czasów (robiono je metodami dość prymitywnymi i zazwyczaj mają błędy rzędu kilku stopni), tablicami klimatów- stref geograficznych, przeliczał układy planetarne na kalendarz juliański i na odwrót, stosował też podział siedmiokrotny na planetarnych władców danego roku oraz z pewnością to, co mogło mu posłużyć w zamian za efemerydy najdalszych wieków przyszłych, chronologię przejść wielkich koniunkcji ustaloną na dowolną ilość lat do przodu systemem dodawania do siebie określonej ilości lat i dni (jak w tablicach Trithemiusa). O tym jeszcze wspomnę, gdy dam w którymś kolejnym wpisie tekst źródłowy z listu do papieża na temat owej chronologii.

Rolę owych przejść można zobaczyć w czasie odtwarzając sobie któryś z podanych horoskopów rocznych. Polecam zerknięcie w horoskop zaćmienia 16 września 1559 roku, niesamowite!
Podobnie, w wolnej chwili patrzę na przykład na horoskop wiosny 1555 roku, który jest też horoskopem całego roku astronomicznego (nie kalendarzowego!). Współczesny program astrologiczny uwzględnia położenia planet, których Nostradamus nie miał prawa znać, Urana, Neptuna i Plutona. Gdy jednak, omawiając położenie Księżyca ubywającego (czyli już po pełni, w aspekcie kwinkunksa) wspomina o niezwyczajnych wiatrach w niestosownym czasie tej "wiosny", to trudno nie zawiesić wzroku na koniunkcji Księżyca z Uranem w tamtym momencie! Podobnie, jeśli potem opowiada o czasach totalitarnych, zgubie wartości chrześcijańskich, najeździe Tamerlana, gąsienic, zdradzie panów i książąt względem ludu to nie sposób zobaczyć tego właśnie w dominującej w horoskopie koniunkcji Słońca z Saturnem w znaku Barana w zenicie (jeśli obliczymy położenie planet na Lyon). Oraz w stojącym w opozycji wobec stellum planet, Merkurego i Wenus blisko MC i Słońca z Saturnem, wojennym "krwiożerczym" Marsie.

Dr Patrice Guinard, który nb. jest astrologiem ze sporym klasycznym wykształceniem w tej dziedzinie (czego o nas, współczesnych astrologach powiedzieć się nie da) uważa, że Nostradamus wpadał w trans wizyjny podczas analizy współczesnych mu horoskopów, a bieżące dla niego układy pobudzały jego wyobraźnię ku dalekiej przyszłości. Można w każdym razie bez trudu odnaleźć wszelkie jego konkluzje odnośnie wydarzeń w owych utrwalonych w danej chwili położeniach planet i znaków. Łącznie z podawanymi przez niego kierunkami i rodzajami wydarzeń w takim, a nie innym kraju.

Najprawdopodobniej tak było, jednak w pewnym liście wstępnym Prorok wspomina, że nie był w stanie opisać pewnych przyszłych wydarzeń bodajże w 1556 roku (nie chce mi się w tej chwili sprawdzać), ponieważ nie było wtedy stosownych układów na niebie, aby mógł to zrobić! Jaki z tego wniosek? Nostradamus był częścią Całości w swoim czasie, którego rytm i przejawy kosmiczne były z jego narodzinami i zaistnieniem (inkarnacją) idealnie zgrane. W kosmosie nie ma przypadków, zwłaszcza tej rangi. Nostradamus przyszedł na świat dokładnie w tym czasie, gdy układy astronomiczne mogły "przemawiać" i przemówiły poprzez niego. Dając narzędzie i możliwość obliczenia pory wypełnienia się Słowa.
Tak, tak to widzę. I czuję.

poniedziałek, 14 maja 2012
Wróżby Nostradamusa za 1555 rok

Co to są Wróżby?
Trzeba wiedzieć, że mimo, iż są to czterowiersze (kwadryny) pisane podobnie do tych centuryjnych z "Proroctw" to stanowią one inne, osobne dzieło Nostradamusa. Od 1555 roku aż do śmierci zamieszczał te czterowiersze w almanachach lub prognostykach rocznych, opatrując nimi przepowiednie miesięczne na dany rok. W zamiarze są one integralną częścią utworów prozą, lecz po latach zebrano je w zbiór nazwany "Presages" (Wróżby).
Poniżej zamieszczam 13 wróżb z Prognozy za 1555 rok (którą prezentuję powoli od jakiegoś czasu). Każdej z nich towarzyszą uwagi pisane prozą dotyczące układów lunarnych w omawianym miesiącu. Miesiąc kalendarzowy bowiem nie pokrywa się z miesiącem księżycowym, a analizowane horoskopy na rok 1555 bazują na datach astronomicznego początku roku i wiosny podczas wejścia Słońca w znak Barana oraz trzech kolejnych przesileń i innych pór.  Podawane daty są zawsze według kalendarza juliańskiego, tj. starego stylu z dodatkową uwagą, że w czasach Nostradamusa liczono początek dnia i doby od godziny 12 w południe.

***

O dwunastu miesiącach roku 1555.

Wróżba ogólna.

[Z] Ducha bożego dusza wieszczy uderzenie,
[lub: Dusza ducha bożego wróży szkodliwe dotknięcie]
Zamętowi, głodowi, pomorowi, wojnie [lub: wojnom] pędzić:
Wodom, wysuszenia, kontynentowi i morzu krwią zbroczenie,
Pokój, rozejm u narodzin: Prałatom, Książętom umierać.
[lub: Pokojowi, rozejm, przy narodzeniu Prałatów, Książętom umrzeć.]

Wróżba na styczeń.
Tęgi spiżowy dzwon, który godziny ordynuje,
Na zgon Tyrana będzie rozbity
Płacze, skargi i śmiechy [lub: krzyki], wody, lód chleba nie daje
V.S.C. pokój. Armia [lub: wojaczka] przejdzie/przeminie/spasuje.

W styczniu będzie pełnia Księżyca 7go o 8 godzinie 35 minut w Raku, rozgrzana, potem deszcze, śniegi, lodowate wiatry; niepogoda. Ostatnia kwadra 15go w 13 minucie w Wadze, zimno i sucho, zmierzająca do niepogody bynajmniej z zimna, mrozu i deszczów. Nów Księżyca 22go o 14 godzinie 42 minuty w Wodniku, dżdżysty, mijający Ogon Smoka. Pierwsza kwadra 29go o 6, gorąc [sic!], wilgoć, słabo rozgrzana, wraz z rzadkimi zaburzeniami, wiatry i śniegi.

Wróżba na luty.
Pod Lemanem przerażenie będzie wielkie.
Przez radę, tamto nie może zasłabnąć [zbankrutować]
[też: w trakcie rady, tamta nie może zasłabnąć]
Nowy Król każe sposobić swoją bandę,
Młodemu [lub: najstarszemu] zbrodnia, głód [głodo-mór], strach każe tryknąć.

W lutym pełnia Księżyca przypadnie 6go o 3 godzinie 4 minuty we Lwie, rozgrzana; ale wiatry zimne i zakłócające. Ostatnia kwadra 14go o 5 godzinie 2 minut, zbliżająca się do Głowy Smoka, w Strzelcu, będzie podła bynajmniej na czas chłodu, zamarznięte rzeki, zakatarzenie. Nów Księżyca 21go o 24 minucie przeciwny do Marsa w Rybach, będzie bynajmniej wilgotny, wykazujący pewną rześkość zmierzającą do dobra. Pierwsza kwadra 27go o 19 minucie u Głowy Smoka, w Pannie, ciepła, wilgotna, umiarkowana, mocno płaczliwa, powołująca wojska i zgromadzenia.

MARZEC 1555
Och, Marcu [też: Marsie] okrutny, którego będziesz się obawiać,
Bardziej jest wtedy kosy [też: fałsz] ze srebrem [też: pieniądzem] złączony,
Flota, wojsko, woda, wiatr, cienistości [ukryte: pozoru bogactwa] popiół,
Morzu, kontynentowi, rozejm, przyjaciel do L.V. [też: w 55] się przyłączył.

W marcu pełnia Księżyca przypadnie siódmego o 21 godzinie 11 minut, przeciwna do Wenus w Pannie, ciepła, wilgotna, wiatry, pogoda niestała. Ostatnia kwadra 15go w 19 minucie u Ogona Smoka, w Strzelcu, zimna i sucha, przywracająca niepogodę. Nów Księżyca 22go o 9 godzinie 12 minut, w trakcie koniunkcji Merkurego w Baranie, kończący niepogodę, z zaburzeniami. Pierwsza kwadra 29go w 10 minucie, u Głowy Smoka, w Raku, ciepła, wilgotna, pogoda rześka, chłodna.

KWIECIEŃ
Z nieostrożności będziesz bardziej skrzywdzony,
Słabym silny, niepewnym pokojowy.
Głód się okrzykuje, lud jest uciskany,
Morze czerwieni długi butny i nieprawy.

W kwietniu pełnia księżyca 6go o 13 godzinie 38 minut, w Wadze będzie zimna i sucha, pełna zaburzeń, jakichś deszczów oraz białego nalotu rosy [tj. porannego szronu]. Ostatnia kwadra 14go w 4 minucie w Wodniku, deszcz, zakłócenia, pogoda niestała, przynosząca radę wojenną. Nów Księżyca 20go o 18 godzinie 1 minucie w Baranie, ciepły, wilgotny, zmierzający do ładnej pogody, groźny zaburzeniami. Pierwsza kwadra 28go we Lwie, poza niebezpieczeństwem mrozów, ale chłodna pogoda przynosząca oznakę małego zaburzenia.

MAJ 2555 [sic!]
5go, 6, 15, późno, acz wnet się wczasuje [poddaje],
Narodzonemu bez krańca, grody zbuntowane:
Herold pokoju 23 stąd zawraca,
Otwarty, 5 zacisk: nowiny odkryte.

Majowa pełnia Księżyca szóstego o trzeciej godzinie 45 minut, chłodna i sucha, dzień zimowy i zagrażający mrozem, przeszkadzający wiatr, chmurny. Ostatnia kwadra trzeciego, w 10 minucie, kończąca zimę; zmierzająca do ciepła, wzbudzająca wojny, choroby; silne rosy. Nów Księżyca dwudziestego o trzeciej godzinie 10 minut, u Głowy Smoka; ciepły i niestale suchy, w opozycji do Jowisza i Wenus, zmienny. Pierwsza kwadra 27go w 19 minucie, w złączeniu z Marsem w Pannie, ciepła i sucha; powodująca odmianę całej pory.

CZERWIEC 1555
Daleko pod urną podlec zawraca tył,
Który wielkiemu Marsa ogniem sprawi kłopoty,
Ku akwilonowi, południe, wielkiej butnej,
Florę brama utrzyma przy poglądach.

W czerwcu pełnia Księżyca będzie bynajmniej zaćmiona, wróżąca śmierć książąt, 4go o 15 godzinie 28 minut, u Ogona Smoka w Strzelcu. Będzie rześka z powodu wiatrów i małych deszczów. Ostatnia kwadra 11go w 13 minucie, w opozycji do Marsa w Rybach nadal chłodna; ale zmierzająca do palącego upału i suszy. Nów Księżyca 18go o 13 godzinie 30 minut u Głowy Smoka w Pannie, ciepły i sucho gorączkujący, epidemiczny, niestały, wietrzny. Pierwsza kwadra 26go o 12 minucie w Wadze, w opozycji do Saturna, dżdżysta; rześka, pogoda niestała wraz z palącą suszą.

LIPIEC 1555
8, 15 i 5 cóż za wiarołomstwo
Przy okazji przyzwoli badaczowi podłemu:
Ogień z nieba, piorun, strach, przerażenie, papiestwu,
Zachód drży, zbyt gniecie wino Salin.

W lipcu pełnia Księżyca przypadnie 4go o 1 godzinie 16 minut, w Koziorożcu. Będzie rozgrzana i silne wiatry z deszczami. Żar i gorączkowa suchota. Ostatnia kwadra 10go w 17 minucie w trakcie przeciwnego Jowisza, gorąc, wilgoć, kończąca moment podłego efektu, potem paląca. Nów Księżyca 18go o 1 godzinie 4 minucie w złączeniu z Merkurym i innymi aspektami w ciągu gwałtownego upalnego żaru i suszy. Pierwsza kwadra 26go w 4 minucie w Skorpionie mijająca Dni Kanikuły, będzie nieco rześka, przynosząca grzmot.

SIERPIEŃ 1555
6, 12, 13, 20, przemówi Dama,
Wełnisty będzie przez kobietę psuty [też: propagandą skorumpowany].
DIJON, Gujenna, grad, piorun go napoczyna,
Nienasycony krwi i wina zrzeczonego [ukryte: wyżerki].

W sierpniu pełnia Księżyca przypadnie 2go o 9 godzinie 53 minut w Wodniku, dżdżysta oraz wiatry południowe i północne zmierzające do wychłodzenia. Ostatnia kwadra 9go w Pannie oraz Mars w Skorpionie, kiedy sprawuje sąd grzmot, błyskawice, gorąc i suchota oraz pogoda niestała. Nów Księżyca 16go o 18 godzinie 4 minuty w trakcie dwóch sekstyli Jowisza do Marsa we Lwie, kiedy będzie rześka; ale wielka odmiana pogody i deszcze. Pierwsza kwadra 24go w Strzelcu, rześko i wilgotno. Pełnia Księżyca 31go o 18 godzinie 11 minut w Rybach, deszcz, acz wtedy kończąca moralne pogorszenie .

WRZESIEŃ 1555
Płacz niebo, czyż ono kazało to czynić,
Morze szykuje się, Anibal czyni swoje podstępy:
Dionizjusz umoczony [też: ostrzelany], flota zwleka, nie taić,
Nie rozpoznał tajemnicy i tego, czym się zabawiasz.

We wrześniu ostatnia kwadra przypadnie 7go o 10 minucie u Głowy Smoka w Pannie, gorąc i suchota, zmierzające do ładnej pogody, grzmoty, błyski. Nów Księżyca 15go o 8 godzinie 30 minut w Skorpionie, chłodny i suchy, zmierzający do długich deszczów, burzliwych w trakcie umiarkowanych dni, gorączkowy. Pierwsza kwadra 23go w 9 minucie w trakcie opozycji Saturna do Słońca, mijająca Ogon Smoka, w Koziorożcu, chłodno i sucho oraz zaburzenia. Pełnia Księżyca 30go w Baranie o 2 godzinie 52 minuty, ciepła, przez wilgotność właśnie rześka, kwarantanny i biegunki dyzenteryjne, zaburzenia.

PAŹDZIERNIK 1555
Przybyłych [Wenus] Neptun pociągnie dalej zamach/przedsięwzięcie,
Ściśnięci, myśliciele, wzburzeni ich opozycjoniści,
Flota na Adriatyk: stołecznych grodów wedle Taminzy [sic!].
Czwarty hałas [też: kwadrans/kwadra] rani nocą spoczywających.

W październiku ostatnia kwadra przypadnie 7go w Raku, dzień śmiało dążący do ładnej pogody, mało zmienny i zaburzony, dżdżyste deszcze. Nów Księżyca 15go o 2 godzinie 30 minut w złączeniu z Jowiszem, w Skorpionie, chłodny i suchy, wyłączając morze, zgiełkliwie ogłaszające deszcze. Pierwsza kwadra 22go w Koziorożcu będzie zimna i sucha, sprowadzająca deszcze, wiatry, rosy, zaburzoną zmienną pogodę i urozmaiconą. Pełnia Księżyca 29go o 12 godzinie 40 minut w trakcie dwóch opozycji Jowisza i Merkurego w Byku, zimne wiatry, zaburzenia, deszcze.

LISTOPAD 1555
Wielki z nieba zza czapy da
Wsparcie Adria bramie czyni ofertę [ofiarę],
Uratuje się z opałów ten, kto zdoła,
Owej nocy wielki, raniony ściga kufer.

W listopadzie ostatnia kwadra przypadnie 5go [o] 17 minucie w trakcie dwóch innych [aspektów] od Jowisza do Merkurego, w owych dniach umiarkowanych, oddanych we władzę zaburzeń i dżdżystych wiatrów. Nów Księżyca 13go o 20 godzinie 32 minut, w złączeniu z Wenus w Strzelcu przez Słońce i Księżyc, zimny i suchy, wiatry, deszcze i zaburzenia, podle. Pierwsza kwadra 21go w 7 minucie w Rybach, deszcz, acz wtedy kończący zaburzenia, wiatry, zniewaga, zrujnowana, odmiana pogody. Pełnia Księżyca 28go, o czwartej minucie, u Głowy Smoka, w trakcie sekstylu Jowisza i Marsa w Pannie, dni zróżnicowane, przykre, zmienne i dżdżyste.

GRUDZIEŃ 1555
Brama obwołuje zbyt wiarołomna i sztuczna [też: rozgłasza zbytek szachrajski i sztuczny],
Paszczą otwartą, stan pokoju,
Rodanu kryształowego, woda, śnieg, lód ubroczony,
Śmierć, martwy wiatr deszczem rozbija brzemię.

W grudniu pierwsza kwadra 5go o 18 minucie w Pannie. Dni zróżnicowane na skutek całkowitego wyziębienia, mrozy, śniegi, deszcze, wiatry, zaburzenia, zachmurzenie. Nów Księżyca 13go o 15 godzinie 19 minut, w złączeniu z Wenus w Strzelcu, przynoszący nader złą pogodę na skutek śniegów, deszczów, mrozów, zaburzeń. Pierwsza kwadra 20go o 16 minucie, w złączeniu z Saturnem, bynajmniej podła, zła, mało rześka, wezbrane rzeki, mrozy, śniegi, zaburzenia, zachmurzone niejasno i wprowadzające zamęt różnymi sposobami, choroby wywodzące się z pory roku wcale nie wypełniającej tego, co powinna. Pełnia Księżyca 27go o 15 godzinie 27 minut, w trakcie dwóch opozycji Wenus i Merkurego, straszliwie zimny wiatr, mróz. Z końcem roku, dni mało rozgrzane; ale krótkotrwale. Upraszajmy Boga, by winno nam było przejść rok w radości i pomyślności.

K O N I E C.

Zaćmienie Księżyca czwartego czerwca o 15 godzinie 28 minut osłonięte w głębokich mrokach, mimo, że ma być widoczne, zakryte w ciągu 21 punktów [tj. sekund], wróży osłabienie i nagłą śmierć pewnych wielkich osobistości i nagłe zmiany. Niechże Bóg ze Swej życzliwej łaski zatroszczy się o nich. Amen.

sobota, 12 maja 2012
Dyskusja z JB, 2009

JB: Moje spostrzeżenie dotyczy czterowiersza 2.28, który kojarzy mi się jednoznacznie z powstaniem psychoanalizy; Przedostatni o przydomku proroka - to Freud (albo Jung) obaj mieli następców, przy czym drugi bywa uważany za następcę pierwszego - stąd przedostatni. Poniekąd postrzegany bywa jak prorok - ogłaszający "prawdy duchowe" i tworzący zupełnie nowy światopogląd. Raczej Freud był postrzegany jako "prorok" i nadal jest bardziej znany od Junga; Weźmie Dianę za swój dzień & spoczynek - badania marzeń sennych i szerzej nieświadomości; Daleko pobłąka się przez szaloną głowę - psychiatra, rozwiązuje również własne kompleksy psychiczne; Uwalniając jeden wielki lud od narzutu - światopogląd, który zrodził się dzięki powstaniu psychologii głębi uwolnił ludzi od tradycyjnego poczucia winy. Zachowania, instynkty, pragnienia, w tym w dużej mierze wcześniej obciążone tabu, seksualne, zaczęto postrzegać w zupełnie innym kontekście. Było to w dużej mierze przyczyną rewolucji obyczajowej - prorok. Przy czym technika zmieniająca świat sprawia, że jest coraz większa liczba neurotyków - wielki lud.

Ja: Dziękuję za interpretację. Wydaje się spójna, a dodałabym do niej, że ów wielki lud to Amerykanie, których styl życia i sztuka oparta jest na odkryciach psychoanalizy. Narzut - poczucie grzechu, winy i uwolnienie się od niego poprzez sen. Podoba mi się. Mam pytanie: spotkał się pan wcześniej z podobną interpretacją, czy jest to całkowicie pański pomysł?

JB: Prawdę mówiąc nie śledziłem wcześniej interpretacji z powodu nieznajomości języka. Sporadycznie napotykałem na jakieś częściowe tłumaczenia i programy telewizyjne. Kilka miesięcy temu zacząłem interesować się centuriami, w sumie po analizie horoskopu Nostradamusa. Szukałem tłumaczenia na polski, ale bez rezultatu. Szczęściem, akurat niedługo potem pojawiła się pani książka. Nie znałem tego czterowiersza wcześniej, tym bardziej jego interpretacji. Za to od wielu lat interesuję się astrologią, psychologią Junga i antropozofią. Pani uwaga o Amerykanach jest bardzo celna. Są narodem, w którym wręcz modne są wizyty u psychoanalityka, tak samo jak otwarta postawa wobec seksualności. Warto zwrócić uwagę, że przy okazji promują na zewnątrz, z powodzeniem, tzw. amerykański styl życia. Określenie "wielki lud" może, ukrywać w sobie również znaczenie - rozszerzania się.

Ja: Witam, co do rozszerzalności, to byłoby raczej gros. Nostradamus używał słów baaardzo precyzyjnie. Grand peuple, grand nation, odnosi się do wielkości w sensie znaczenia, ważności w historii. Określenie grand, wielki, dawał także ważnym osobistościom. Odwrotnością wielkiego ludu jest u niego wypasione stado, gros troupeau. Tu ilość nie przechodzi w jakość. ;-) Nie wiem czy pan zauważył, ale w centuriach bardzo często czterowiersze występują dwójkami, które łączy wspólny temat. Właściwie te dwójki tworzą czwórki, na zasadzie rymu w czterowierszu, a-c, b-d. Piąty czterowiersz jest jak kciuk w dłoni. Nie dotyczy czwórki, ale być może tworzy jakiś związek z kolejną piątką (trzeba by to jeszcze sprawdzić). Otóż czterowiersz 2.28 wydaje się mieć silny związek z poprzedzającym go 2.27.
Zazwyczaj czterowiersz dalszy w kolejności realizuje się najpierw, poprzedzający jest późniejszy, według zasady Nostradamusa, że skutek tworzy przyczynę. Może ciekawie byłoby porozmawiać o tym 2.27?

JB: Faktycznie, wydaje się, że zasada, którą pani opisała ma zastosowanie do pary czterowierszy 2-28 i 2-27. 2-28, czyli pierwszy w czasie, zgodnie z zasadą mówi o Freudzie, który był traktowany jak prorok, stworzył podstawy pod nowy światopogląd - quasi-religię, co było kiedyś zarezerwowane dla proroków sensu stricte. Wraz z rozwojem psychologii nastąpiła dewaluacja tradycyjnej religii. Czarno-biały podział na dobro i zło i czytelny zbiór zasad zanika. Wiedząc o tym, że jakiś czyn, który dawniej, łatwo, nazwano by grzechem, wynika z realizacji jakiegoś popędu czy instynktu, którego nie można się pozbyć a jedynie stłumić (po czym może wybuchnąć z większą siłą), chcąc nie chcąc, człowiek o rozwiniętej świadomości staje przed trudnym pytaniem. A właściwie całym ich zbiorem. Co jest moją winą, a co jest wynikiem zdeterminowania działania psychik? Inaczej mówiąc pytaniem o wolność. Tutaj włącza się przekaz czterowiersza 2-27: Boskim słowem będzie z nieba uderzony - wyzwanie przychodzi "z góry". Przychodzi mi na myśl, boskie wyzwanie chętnie przytaczane przez gnostyków - Bóg pragnie być poznany.
Koniecznym krokiem do tego jest samopoznanie. Dewaluacja starego systemu zmusza do pogłębienia samoświadomości. Św. Tomasz z Akwinu napisał kiedyś, że jeśli nie poznasz swojego anioła, będzie cię on włóczył za sobą przez całą wieczność. Gnostyk sparafrazowałby to stwierdzenie, jeśli nie poznasz własnego ducha,,, a psycholog: jeśli nie poznasz siebie...
Konieczność takiego kroku wynika z załamania tradycyjnego systemu wartości, co jest skutkiem uwolnienia od narzutu - przełamania różnych tabu. Kto nie zdoła postąpić więcej naprzód - oczywiście nie wszyscy zdołają podjąć boskie wyzwanie, a ci, którzy są na tyle dojrzali, że je podejmą, niekoniecznie zdołają przejść przez ten trudny etap. Ograniczającego sekret uszczelniony - ci, którym się nie uda, tym bardziej popadną pod wpływ różnych sił uwsteczniających, jak chociażby, niektóre środowiska kościelne broniące starego systemu, czy naukowe przeciwstawiające boskiemu słowu materializm. Że się pójdzie górą & dołem - ten wiersz mówi o sposobie działania w celu rozwoju samoświadomości. Może to być metoda psychologii Freuda, Junga lub ich kontynuatorów - polegająca na przepracowaniu popędów i instynktów, czyli "dołów" ludzkiej psychiki i ich asymilacji, co prowadzi do tzw. integracji osobowości, czyli podniesienia człowieczeństwa na wyższy poziom. Może to być też praca z "górą", jak chociażby proponuje w antropozofii Steiner (czy inni wybitni ezoterycy w swoich systemach) - medytacja i poznanie symboli, rozwinięcie jasnowidzenia itp. Czyli połączenie się z wyższymi energiami i podciągnięcie do nich osobowości. Skutek nazywany inicjacją, odpowiada psychologicznie wspominanej integracji osobowości, ale dokonał się "z góry". Osoby podejmujące boskie wyzwanie, mają pewien rys charakteru - przekraczają, społeczne i psychologiczne normy z dołu (jak np. bohaterowie powieści Dostojewskiego: Raskolnikow, Stawrogin czy Iwan Karamazow) lub z góry, poprzez uczynki nie mieszczące się we wcześniej stosowanych metodach ani nie wynikające z konieczności, jak np. Gandhi.

Ja: Dziękuję za próbę analizy 2.27. Z pewnymi rzeczami się zgadzam, inne widzę nieco inaczej. Przede wszystkim uwzględniam fakt, że ten czterowiersz ma 2 rodzaje odczytu (drugi w nawiasie kwadratowym), co mówi o jakiejś opozycji, dualności, dwóch kierunkach. Tłumacze tego czterowiersza zastanawiają się nad tym, co znaczy "słowo boże uderzone z nieba". Jakim sposobem to, co od najwyższego pochodzi może być przez niebo ukarane? Dlatego bliżsi są wersji rozumienia "słowem bożym uderzony z nieba ten, kto nie zdoła pójść naprzód". Ale na tyle poznałam Nostradamusa, że wiem, iż obie wersje są prawdziwe. Z nieba - czasem chodzi o kościół, czasem o ataki powietrzne (bombardowanie). Tu trudno zawczasu orzec o co konkretnie idzie. Dopiero zerkając na inne miejsca (inne czterowiersze) gdzie występuje "słowo boże" (to dodające do substancji..) i to "niesione na fali" można by je uściślić do jakiegoś przekazu z nieba, rodzaju channelingu? Przekaz zostanie zaatakowany, ale też ostrzeżony przekaziciel słowa. To już mój odczyt, hipotetyczny. Przed atakiem z nieba, cokolwiek to znaczy. Dlatego tajemnica przekazu będzie uszczelniona. Pójdzie się na jego powierzchni/wierzchem/nad nim i pod spodem, poniżej. Czyli ominie się jakby jego istotę, główny temat. Co do narzutu-podatku q. 2.28 ciekawe jest to podwójne znaczenie. To tak jakby KK był bankiem, instytucją, która zawarła umowę i pobierała energię/należności.

JB: Oczywiście nie upieram się, że moja interpretacja jest prawidłowa. W międzyczasie miałem kilka przemyśleń a propos tej mojej próby. Mam nadzieję, że nie ma pani nic przeciwko temu, że się nimi podzielę. Po pierwsze, czterowiersz ten, w jakiś sposób, przywodzi mi na myśl inny 5-73. Nie wiem, czy można tutaj zastosować tą zasadę, o której pani wspominała (zasada kciuka). W każdym razie jest tutaj powtórzone w innym kontekście sformułowanie o tym, że Bóg będzie prześladował swój kościół. "słowo boże uderzone z nieba" i "prześladowany będzie za sprawą Boga kościół". Wydaje się, że pasowałoby tu, też continuum czasowe. Czas Freuda - 2.28, potem konsekwencje odkryć jego (i innych psychologów i myślicieli) - zmiany światopoglądowe. Następnie działania ludzi, którzy odrzucali Boga i zamieniali kościoły na sale sportowe, magazyny itp. - 5-73, co miało miejsce w czasach komunizmu, na obszarach opanowanych przez Związek Radziecki z wyłączeniem Polski. Dalej czasy współczesne, w których Polacy pełnią misje pokojowe w krajach arabskich, a w obszarze europejskim są tylko dwie "nacje" traktujące, jako zbiorowości, religię jako sprawę, nie tylko wyłącznie prywatną i gotowe do walki o symbole i wartości religijne - właśnie Polacy i muzułmanie.
Wydaje mi się, że odpowiedź, na pytanie dlaczego Bóg mógłby uderzać w to, co od niego pochodzi jest zapowiedziana w innym sławnym proroctwie - Apokalipsie. Występuje tam 7 listów do siedmiu kościołów w różnych miastach. W antropozofii uważa się, że listy te są skierowane nie tylko do ówczesnych kościołów w różnych miastach, ale również do kościoła w różnych czasach. Każdy z nich zawiera pewne podsumowanie rzeczy pozytywnych jak i negatywnych z ostrzeżeniem o wyrażeniu gniewu bożego, w wypadku braku poprawy i tym, co się będzie działo z tymi, którzy jednak podążą właściwą drogą, Tak jakby ten brak poprawy, mimo ostrzeżeń musiał dotknąć pozostałych - był wpisany w "boską ekonomię". Spotkałem się z poglądem, że czasów współczesnych dotyczy List do zboru w Sardes, opisujący w sumie, chyba, najgłębszy upadek: "masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły".
Wracając do czterowiersza 2-27 nie wiem czy w ujęciu Nostradamusa zasadne byłoby rozważenie dosłowne znaczenia sformułowania "boskie słowo"? Należałoby je wtedy rozumieć jako Logosa-Chrystusa w sposób opisany w prologu Ewangelii św. Jana: "na początku było Słowo (gr. Logos), a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo, ono było na początku u Boga..." Sformułowanie Nostradamusa (w drugim wariancie) "boskim słowem będzie z nieba uderzony" można byłoby potraktować jako przeżycie spotkania z Chrystusem w sposób podobny do opisanego w Dziejach Apostolskich, które było udziałem św. Pawła w drodze do Damaszku. Zadziałało "jak uderzenie", aż spadł z konia. Jest to zresztą "opis przeżycia" zapowiedziany przez samego Jezusa w ewangelii. Kiedy uczniowie pytali o jego przyjście (powtórne), przestrzegł ich, aby nie słuchali tych, którzy będą mówili gdzie jest, ale, że jego przyjście będzie jak błyskawica przebiegająca przez całe niebo. Niedługo (stosunkowo) potem Paweł przeżył, właśnie w ten sposób "przyjście" do niego Chrystusa. Opis Nostradamusa pasuje do tego typu przeżycia również w drugim wierszu, „kto nie zdoła postąpić więcej naprzód" - Paweł miał możliwość samodzielnego przyjęcia chrześcijaństwa, był jednak wierny starej wierze. Nie postąpił, zatem, sam z siebie, naprzód i został uderzony tym spotkaniem tak, że nawet czasowo utracił wzrok. Potem zaś był głównym orędownikiem, nawet wśród apostołów, znoszenia wszystkich ograniczeń starej wiary - spory o zachowywanie w nowej religii surowych zasad judaizmu dotyczących pokarmów, oczyszczeń, czy też możliwości włączenia do chrześcijaństwa nie-Żydów.
Czterowiersz 2-27 można byłoby zatem odczytać, (w odniesieniu czasowym po 2-27) jako, zapowiedź czasów, w których Chrystus przychodzi do znacznej grupy ludzi i kto nie będzie chciał rozwinąć w sobie przeżycia Chrystusa (w sensie dosłownym lub węziej na jakimkolwiek polu świadomości, na którym "przeżywa swoją rzeczywistość") własnym wysiłkiem, a jest na tyle dojrzały, że powinien zmierzyć się z tym wyzwaniem (tego zastrzeżenia oczywiście nie ma w Centuriach, to moja uwaga, ludzie żyją na różnych poziomach rozwoju), ten przeżyje to spotkanie jak uderzenie. Mimo, braku własnego wyboru jego światopogląd ulegnie takiej przemianie, że zacznie walczyć z ograniczeniami starego systemu (nazbyt kurczowe trzymanie się, jego właśnie było przyczyną, nie podjęcia wysiłku samodzielnego postępu). Przełamywanie tego systemu miałoby polegać na łamaniu jego zasad zarówno z góry jak i z dołu, czyli przekraczanie ich zarówno od strony tego, co dotąd było opatrzone tabu jako działanie niemoralne jak i przypisywane jedynie świętym - wprowadzanie tego typu działań do zasobu "normalnych". Zasady te, mają podbudowę opartą na tajemnicy - sekrecie, co pasuje do niektórych zachowań kościołów (nie tylko katolickiego), ale również i środowisk opiniotwórczych - naukowych.
Kościoły ustanawiają zbiory dogmatów, opatrzonych tajemnicami - w KK ukrywanie chociażby w archiwum watykańskim różnych dzieł, czy niechęć do wyjawienia III z tajemnic fatimskich, pomimo wyraźnego nakazu o i określenia daty. W środowiskach naukowych - odrzucanie wielu zjawisk jako nie nadające się do badań, chociażby proroctw. …
Tutaj kilka myśli, które mi przyszły potem. W czterowierszu 5-73 trudny do interpretowania wydaje mi się wiersz trzeci: Dziecię matkę ogołoci do koszuli. To może nasuwać jakieś skojarzenia ze zmianami w systemie emerytalnym. Gdyby jednak spróbować dopasować je do działalności komunistów, z którą skojarzyłem dwa pierwsze wiersze, to wydaje się, że można pociągnąć dalej ten wątek. Jak Pani zauważyła, Nostradamus dobierał słowa precyzyjnie. Być może ma znaczenie tutaj praktyka, że Rosjanie chętnie nazywają ojczyznę "Matiuszką-Rosiją", czyli matką (kiedyś nazywali cara ojcem). Komuniści byli spadkobiercami ekspansywnej polityki Rosji carskiej, czyli jej "dziećmi". Doprowadzili swoją ojczyznę do ekonomicznej katastrofy. Tutaj wydaje się, że obraz nakreślony przez Nostradamusa, jest celowo skrajny. Dziecko obdzierające matkę, to po pierwsze skrajna niegodziwość, po drugie skrajna głupota - wyrządza się krzywdę, tak naprawdę sobie. Pasuje to do lapidarnego opisu działań komunistów, jaki pozostawił Kisiel: gdyby komuniści zarządzali pustynią, wkrótce zabrakłoby piasku. Wydaje mi się, że czwarty wiersz, też można bliżej powiązać z komunistami: Będą Arabowie Pollonom pozyskani.
Upadek ZSRR był zapoczątkowany przez powstanie Solidarności i ostateczne "nie poradzenie" sobie z nią przez ekipę Jaruzelskiego. Jaruzelski nie mógł liczyć na "bratnią pomoc" z dwóch powodów. Władze ZSRR zdawały sobie sprawę, że stoją w obliczu klęski ekonomicznej, z czym zresztą próbowały poradzić sobie poprzez reformy Gorbaczowa. Drugą przyczyną była niemożliwa do wygrania wojna w Afganistanie. Jak wynika, z ujawnianych niedawno dokumentów byli zdecydowani nawet "odpuścić" Polskę, byle nie toczyć drugiej trudnej i kosztownej wojny, jakiej mogli się spodziewać w naszym kraju. W pewnym zatem stopniu, sekwencję zdarzeń zawdzięczamy arabskim wojownikom, rozpoczynającym właśnie swoje (jak teraz wiemy) długie wojny właśnie w tamtym momencie. Można, w tym wierszu dopatrywać się nie tylko przyczyn zakończenia imperialnej polityki ZSRR, ale też innych, późniejszych, korelacji polsko - arabskich, które trwają do dziś.

Ja: Co do 5.73 wnoszę, że czyta go pan jako czterowiersz już spełniony, lub dobiegający spełnienia, tak? W tym wypadku muszę stwierdzić, że trzecia linijka tego czterowiersza jest kontrowersyjna i odczytywalna na 2 sposoby. W oryginale brzmi: L'enfant la mere mettra nud en chemise, "Dziecko matkę ogołoci", lub (co jest nawet bardziej prawdopodobne ze względu na składnię łacińską, gdzie podmiot występuje w środku, albo na końcu zdania): Dziecko matka ogołoci/wypędzi nagie. Mnie się to kojarzy jednak z kościołem katolickim, gdyż Kościół po francusku to l'Eglise w rodzaju żeńskim. I jakimś rozłamem na tle synostwa bożego? Co do bożego słowa jednak interesujący jest jeszcze 7.36. W oryginale brzmi tak:

XXXVI.

Dieu, le ciel tout le diuin verbe a l'onde,
Porté par rouges sept razes a Bizance:
Contre les oingt trois cens de Trebisconde
Deux lois mettront & horreur, puis credence.

Dosłowne tłumaczenie jest takie:

7.36

Bóg, niebo całe/każde boskie słowo na fali,
Niesione przez czerwonych siedmiu ostrzyżonych do Bizancjum:
Przeciw namaszczonym trzy setki z Trebizondu,
Dwa prawa wydadzą/wyłożą & trwoga, potem ufność.

W pierwszej linijce jest zagadka dla tłumacza. Bóg na fali? (Może znaczyć też ku fali, do fali, w fali, na falę, lub boże słowo „jakby” - a la - fala). Słowo może być transmitowane falami eteru, teraz to wiemy i chyba o to szło. A trzeba przyjąć tutaj wymogi składni łacińskiej, którą używał MN we francuskim. W sumie zdecydowałam się to przetłumaczyć jako:

7.36

Boga, nieba całego boże słowo na fali,
Wniesione przez czerwonych 7 ostrzyżonych w Bizancjum:

Choć równie dobrze może być:
Boże! nieba całego boże słowo na fali, lub: Bóg, nieba całego bożym słowem u fali A trzecią linijkę można też odczytać tak: Przeciw namaszczonym trzem setki z Trebizondu, J.C. Bernard, dość kontrowersyjny interpretator francuski, który twierdzi, że centurie opisują tyle samo wydarzeń z przeszłości przed 1555 rokiem, co z przyszłości, uważał, że „dwa prawa” symbolizują dwa imperia, stworzone po klęsce Konstantynopola, przez prawomocnych cesarzy „Bizancjum”. A razes – ostrzyżeni odczytuje jako nazwę starożytnej Langwedocji (to po polsku odpowiednik łysych gór). Widzi tu czasy IV krucjaty w latach 1202-1204, do której Europejczyków wezwał „głos Boga”. Władze Nicei i Trebizondu ukształtowały się wówczas i stały miejscami schronienia prawomocnych cesarzy bizantyjskich, ściganych z Konstantynopola. Komneni z Trebizondu i cesarze greccy z Nicei myśleli tylko o ponownym podboju Konstantynopola. Ten powiódł się Michałowi VIII Paleologowi w 1261 roku, z krzywdą Boduena II de Courtenay, wtedy cesarza Łacińskiego Wschodu. Istnieje też hipoteza, że „ostrzyżeni” to templariusze, a Trebisconde to dynastia królewska (tre- nader, arcy, bardzo, bis - podwójny, bliźniaczy, Conde - Kondeusze). Choć zawartość nazwy Trebizonde (przekształcona przez MN, a więc możliwe, że zawiera szyfr) zawiera jeszcze wyraz C-onde, fala, czyli Arcy-Bliźniacza Setna (C jako 100) Fala). A to tłumaczenie już skierowuje uwagę na zagadnienie bliźniaka, besson (bisson), o którym traktuje kilka czterowierszy oraz są wyraźne wzmianki w almanachach prozą. Setka, sto, to również ważna ciekawostka w dwóch ważnych miejscach (sto miejsc z hemisfery wolnych od polityki) i pomsta stu, ręką, kiedy przeleci kometa.
Żeby sprawę jeszcze zagmatwać, to warto zwrócić uwagę na sąsiedztwo czterowierszy. Przy 7.36 stoi jako 7.35 historia Henryka III Walezego na krótko króla Polski (to jeden z kilku polskich czterowierszy), a jako 37 historia najpewniej z przyszłości, o jakimś ataku na papiestwo i papieża. Akurat to miejsce w centurii jest mało uporządkowane, zresztą siódma centuria nie doszła setki i prawdopodobnie nie została ustawiona według zasady 4/5.

JB: Poruszyła pani pewne zagadnienie, które bardzo mnie frapuje. Pytanie, czy Nostradamus opisywał jedynie wydarzenia z przyszłości czy również z przeszłości, przypomniało mi, pytanie, jak mi się zdaje, bardziej "zasadnicze". Pozwolę sobie je do pani skierować. Co pani wie na temat powodów, dlaczego w ogóle pisał? Co nieco, jest w listach, które pani włączyła do książki. Nie zgłębiłem ich jeszcze dostatecznie. Chciałbym tutaj poprosić o pani opinię.
Moja znajomość jego biografii jest, dosyć wstępna. Mam wrażenie, że był człowiekiem bardzo praktycznym. Z powodzeniem radził sobie z zarazą, w czasach, w których inni tego nie potrafili. Jawi mi się jako człowiek, który nie spisałby swoich wizji tylko dlatego, że ich doświadczał i odczuwał, potrzebę podzielenia się nimi. Wtedy, zapewne, nie zaszyfrowałby ich. Wydaje mi się, że to pytanie jest kluczowe. Gdyby chciał przekazać wiedzę tylko wybranym, którzy ją rozszyfrują zapewne wybrałby inną drogę, niż powszechną publikację. Wydaje mi się spłyceniem sprawy przewidywanie, że kiedyś zostanie znaleziony klucz i dzięki niemu staną się przejrzyste. Zastanawia mnie fakt, że, jak przypuszczam wiedział, że będą czytane i poddawane próbom rozszyfrowania bez powodzenia i tutaj próbuję odnaleźć sens.
Św. Tomasz z Akwinu podzielił kiedyś przepowiednie (wróżby) na trzy kategorie. Kryterium była siła determinacji przewidywanego zdarzenia. Najsłabiej zdeterminowane były takie, które po ich obwieszczeniu ulegały zmianie wskutek działania świadomości człowieka, który zapoznając się z wróżbą - czyli uświadamiając sobie zapowiadaną sekwencje zdarzeń wpływał na nie siłą świadomości. Druga kategorią były przepowiednie trwalej zdeterminowane. Człowiek, jeśli chciałby je zmienić, musiał wykonać "konkretny" wysiłek - np. poprzez wytrwałą medytację, przemianę własnej osobowości itp. Trzecia kategoria leżała poza możliwościami zmiany, przez człowieka. (Na marginesie: wydaje mi się, że Nostradamus opisywał tylko tą trzecią kategorię) Moim pomysłem jest, że Nostradamus zdawał sobie sprawę, że, pomimo, iż ludzie nie będą potrafili odgadywać przyszłości dzięki jego proroctwom (do momentu, kiedy nie znajdą klucza, o ile mają go kiedyś znaleźć, - czyli, jak dzisiaj możemy zauważyć, co najmniej przez kilka stuleci) to jednak będą skupiać na nich swoją świadomość i ta świadomość będzie ulegała zmianie w sposób przezeń zamierzony.

Ja: Pańskie pytanie jest, myślę, zasadnicze, a zadają je sobie poważni badacze spuścizny od wieków. Niepoważni fani fascynują się jedynie kolejnymi trafieniami, przerzucaniem się interpretacjami itp. Przede wszystkim trzeba ustalić jako pewnik, że Nostradamus był w pełni zdrowym na ciele i umyśle człowiekiem. Żaden z niego paranoik, schizofrenik czy apoplektyk. Jego zdolności rozwijały się stopniowo i prawdopodobnie przeżył samoistne wtajemniczenie dopiero w wyniku traumy utraty pierwszej rodziny, żony i dwójki dzieci.
Do znajomości określania dat doszedł sam, korzystając z jakichś nie do końca sprawdzonych dzieł astrologicznych tłumaczonych z arabskiego. Prawdopodobnie wykorzystał wiedzę o rytmie wielkich koniunkcji Jowisza i Saturna. Oraz starożytne gnostyckie przekazy, w tym opisane w Księdze Daniela zaszyfrowane w tygodniach, miesiącach i latach daty. Miał intuicję i pomysłowość geniusza. Ale znajomość dat to jeszcze nie jest wizja tego, co nadejdzie łącznie z nazwiskami, charakterami i szczegółowymi danymi, o które trudno sądzić, że mogłyby wydarzyć się przypadkiem albo drogą sugestii. Proces wizyjny, źródło, kontakt z nim opisał szczegółowo w Liście do Cezara.
Celowo przetłumaczyłam go językiem zbliżonym do oryginału (w kilku miejscach niestety nie dało się, ze względu na [nie]cierpliwość współczesnego czytelnika), gdyż styl MN wydaje mi się - im dłużej w nim tkwiłam - szczególnie przestrzenny, jak gdyby z 4 wymiaru, mieści w sobie taką ilość sugestii, podpowiedzi i niedopowiedzeń, że każdy może w tekście odnaleźć to, do czego sam doszedł, co mieści mu się w głowie, czego sam doświadczył, a reszta wyda mu się złudzeniem, pomyłką stylistyczną albo ględzeniem literata. Same centurie nie dają jednak pełnej wiedzy ani o samym przekazie Nostradamusa, ani o jego celu. Trzeba by poznać resztę jego prac prozą, a był niezwykle płodnym pisarzem. Prawdopodobnie wiedząc, że duża część jego pism zaginie "zgryziona zębem czasu" mnożył je przez 16 lat w ten sposób, że wciąż na nowy sposób opisywał te same historie. Także z całą pewnością znał dokładną datę swojej śmierci, o czym świadczy pewna wzmianka w liście do przyjaciela, którego miał przeżyć o 3 miesiące, zrobiona 8 lat wcześniej. I być może dlatego stopniowo zmieniał kierunek przekazu. Jego ostatnie prace są bardziej skoncentrowane na Bogu, religii, światopoglądzie, właściwym stosunku do Boga i przeznaczenia jako takiego, niż na faktach, które mają nadejść.
Dlaczego to robił?
Mam wiedzę o tym z dwóch źródeł. Z oficjalnego, tj. od niego samego w jego pracach prozą: Nostradamus uważał się za proroka Boga, takiego jak wielcy prorocy biblijni. Jego przekaz ma się bezpośrednio do tego, co przepowiadał Izajasz, Daniel, św. Jan, Jezus. Dlatego czuł się zobligowany do przekazu dla potomności, dla dobra garstki tych, co zrozumieją o co chodzi. O nieoficjalnym pozwolę sobie milczeć. Gdyż ta wiedza pochodzi z tego samego źródła, które informowało MN i może być odebrana jako zmyślenie.
Tajemne cele przekazu istnieją. I można je odnaleźć w centuriach. Chodzi o odszukanie i zidentyfikowanie w porę świętego króla, właściwego bliźniaka, cokolwiek to znaczy. I o nawiązanie przez niego kontaktu "na wysokim miejscu powietrznym", po to, aby zmienić parametry umowy z wyższymi światami, zawiązywanej niegdyś kilkakrotnie, ostatnim razem przez twórców KK. To pozwoli uratować ziemię.

...

poniedziałek, 07 maja 2012
Kolejność wydarzeń w prognostykach Nostradamusa


Jak łatwo zauważyć, ten blog nie cieszy się aktywnością komentatorów. Co wcale nie znaczy, że brak mu czytelników. Przyczyn jest zapewne kilka. Choćby fakt, że niewiele jest w Polsce osób, które potrafią przeczytać ze zrozumieniem oryginalny tekst Nostradamusa. A takich, którzy go znają - chyba - nie ma! (Z tego powodu niestety jestem mocno rozczarowana). Po anglojęzycznej stronie "chodzą" całkiem inne historie i przepowiednie mało podobne do tych, które podaję. Jak tu dyskutować?
No, nie jest do końca źle, ponieważ pisują do mnie ludzie zastanawiający się poważnie nad zagadnieniem. Jak @wlnsc czy Baria, albo G.O. Przekonuję się jak różne można mieć skojarzenia, pomysły, intuicje na bazie tego samego tekstu czy informacji. Zależnie od własnych zainteresowań, wiedzy, wykształcenia. Za mało to jednak, aby dojść do jakichś konkluzji, spójnych i obiektywnych wniosków. Prawda jest taka, że aby takie wnioski wyciągnąć, trzeba dysponować całą lub przynajmniej znaczną bazą przetłumaczonych miarodajnie przepowiedni, dokonanymi już analizami i ustaleniami (aby nie otwierać z hukiem drzwi do lasu i nie zajmować się czymś, co inni już dawno zrobili) i znać astrologię. Bez tego ostatniego trudno jest się przymierzyć do najważniejszego zadania, odczytania dat. Można się oczywiście bawić cyklami Trithemiusa, chronologią biblijną, numerologią itp. matematycznymi algorytmami, ale do odczytu większości dat, zaszyfrowanych przez Nostradamusa, konieczna jest podstawowa wiedza o tranzytach, wielkich i małych koniunkcjach i innych aspektach oraz umiejętność korzystania z efemeryd.
Tak uważam, choć raczej na bazie intuicyjnej wyobraźni, niż praktyki. Tłumacząc nie mam wciąż czasu na zagłębienie się w "zegareczek" kosmiczny i zgłębienie tej sprawy czy sprawdzenie swoich pomysłów.

Niedawno G.O. napisał do mnie następująco:
"Jednym z najważniejszych, skutkujący równie istotnym wnioskiem, jest [Twoje] stwierdzenie, czy też potwierdzenie, iż według mnie, rok 1555 stanowi zakodowaną wiedzę o wydarzeniach z początków XX wieku, zaś następne nostradamusowe lata "opowiadają" o kolejno-późniejszych okresach w naszej historii. Jak do tej pory nie wiem czy w tym stwierdzeniu jest sens, czy sens ten jest niepodważalny, czy też zaledwie wybrane fragmenty nie kłócą się z logiką, czy też może generalnie jest to pomysł chybiony?"

Odpowiem tu jemu i wszystkim przy okazji. Powtarzając częściowo to samo, co już kilka razy napisałam na tym blogu. Tak, w prognozie za 1555 rok oraz w miesięcznych czterowierszach almanachowych z 1555 roku, które weszły w skład "Wróżb" (Presages) można z ogromną dozą pewności znaleźć historię XX wieku. Jednak sięga ona również zdarzeń, które jeszcze się nie zrealizowały! Stopniowo pokazuję to, prezentując na blogu odkodowane wydarzenia z przepowiedni prozą za 1555 (historia papieża Piusa XII i Watykanu oraz II wojny we Francji i Włoszech). Zauważyło to już kilku znanych komentatorów Nostradamusa, bo już Niemiec Centurio rozpoznał w Salinie Stalina, a dr Guinard w gąsienicach czołgi.
Jednak muszę stwierdzić, że radość z odnalezienia tych faktów jest przedwczesna. Dalsze prognostyki, z lat późniejszych wydawane do 1567 roku oraz te wcześniejsze, wydawane od 1550 roku, z których pozostało tylko po kilka zdań, świadczą o tym, że nie ma kolejności i logicznego następstwa czasowego. Każdy następny rok jest opisem owszem, nieco innego odcinka czasu ostatniego (tak nazwijmy porę XX i XXI wieku), w innym miejscu, pod innym kątem, i na bazie innych układów horoskopowych, ale w większości almanachów powtarzają się te same informacje! Można je złożyć w całość, trochę jak puzzle, jeśli się je rozpozna i domyślić się wielu szczegółów wydarzeń, które jeszcze nie miały miejsca, ale dalej niezbyt wiadomo jaka jest właściwa kolejność owych zdarzeń na linii czasu.
W miarę wolnych chwil po temu postaram się dać konkretniejsze przykłady takich składanek na niniejszym blogu.

niedziela, 06 maja 2012
Nić Ariadny

Dała się zobaczyć w nieuporządkowanym i pozornym bałaganie przepowiedni almanachowych. I jest niewątpliwa. Bo są i inne wróżby zdające się do czegoś podobne, ale niezbyt pewne. Można by je bowiem dopasować do kilku innych sytuacji dziejących się w różnych miejscach i czasach. Powróćmy do oryginalnego tekstu z Prognozy Nostradamusa danego bez komentarza dwa wpisy wstecz. Z wiosny 1555 roku.
Brzmi on tak:

W środku wiosennej pory niewiele uczęszczanym [regionem] przejdą bardzo wielkie wojska z regionów w inne. Wiele krajów będzie obrabowanych, wiele kobiet wdowami. Morzami, z obu stron, będą przepływały floty bardziej napełnione ludźmi wojennymi, niż innymi, nastaną złupy i ludność cywilna będzie więziona.

Tu jeszcze nie można nabyć pewności, ale podpowiem. To skrótowy opis II wojny światowej. Niewiele uczęszczany kraj, to prawdopodobnie znany z Centurii "kąt akwiloński", czyli Polska. Ludność cywilna była łapana i więziona w obozach pracy przymusowej i zagłady na terenach wszystkich krajów okupowanych.

Wspaniały gród stołeczny będzie zaskoczony; siedziba najwyższego Pontifa nie obejdzie się bez przeraźliwości.

Wspaniały gród stołeczny to Paryż zaskoczony wybuchem konfliktu. Siedziba papieża, Watykan okaże się otoczony wzburzonymi falami zrewoltowanego faszyzmu, potem komunizmu. Wyraz, który tłumaczę jako przeraźliwość, to w oryginale nieco zniekształcone słowo przerażenie, w Centuriach zawsze odnosi się ono do czasów ostatnich i wielkiej masowej paniki.

Rozeznanie wielkiego Włodarza będzie zmącone.

Tu chodzi albo o włodarza Francji, marszałka Petaina, który podjął szokującą decyzję współpracy z Niemcami, albo/i o włodarza Kościoła, który lawirował pomiędzy "krzyżami", chrześcijańskim i faszystowskim.

Innym razem zadrżą dwa grody stołeczne, ten Jowisza i Marsa.

Gród Marsa - Berlin, zatrząsł się pod koniec wojny. Tak samo gród Jowisza, Rzym, gdy otoczyły go armie krajów sprzymierzonych.

Brennus nigdy nie wywołał tak wielkiego przerażenia u południowców, jak uczyni jego następca u narodowości germańskiej i włoskiej.

Brennus był to wódz celtyckiego plemienia Senonów, który w 391 r. p.n.e. najechał Italię i po pokonaniu armii rzymskiej zdobył i złupił Rzym. Nie udało mu się zdobyć Kapitolu, który był oblężony przez około 7 miesięcy. Oblężeni zapłacili ogromny okup w zamian za uwolnienie. Właśnie wtedy Brennus miał wypowiedzieć słowa: Vae victis (Biada zwyciężonym).
Następcą Brennusa Nostradamus nazwał generała de Gaulle`a, dowodzącego armią francuską, porównanego do wodza plemienia Senonów. Swoje biada wypowiedział potem wobec francuskich oficerów i polityków z kolaborującego rządu Vichy, którzy zostali skazani na śmierć przez rozstrzelanie.

Co prawda, na swym początku deszcze wyniszczą nieco zasiewy, a na koniec pośpieszą śmiertelne mrozy, tak jak odnotowaliśmy w naszych almanachach i wróżbach.

Prognozy pogody to jakby osobna działka w metodzie przepowiadania Mistrza z Salon. Tak jak zauważył już dr Guinard, a ja jedynie mogę potwierdzić, oprócz jakichś spostrzeżeń dotyczących rzeczywistych tendencji klimatycznych w omawianym czasie, opisy zjawisk pogody prawdopodobnie dotyczą nastawień, inspiracji, trendów i kryzysowych nastrojów wielkich mas społecznych.
Czytamy więc, że na początku, nie wiadomo czy chodzi o II wojnę, czy ogólnie porę wiosny (skłaniam się do tego drugiego rozumienia, co daje przeciąg kilkunastu lat) kraje zachodniej Europy będą żyły w kryzysie gospodarczym (deszcze to ostrzeliwania z czasów I wojny i powojennych rewolucji), zaciskając mocno pasa, aby się wyżywić. Z kolei na koniec omawianej wojny (w środku wiosny) wielkie mrozy, czyli atak z północy i z zimnego wschodu przyczynią się do ogromnej śmiertelności. Co do deszczowych lat w okresie 20- i 30-lecia XX wieku nie umiałam znaleźć potwierdzenia (może ktoś zdoła to sprawdzić), ale istotnie zimy w latach 40-tych były wyjątkowo mroźne, nawet 40-stopniowe w naszych rejonach, tak jakby towarzyszyły fali Rosjan, którzy ruszyli ze swojej Syberii i Uralu na zachód.

Wedle Lombardii szarańcze zaszkodzą jarzynie.

I tutaj błyska nić Ariadny! Upewnienie.
W języku francuskim wyraz le legum, jarzyna jest odpowiednikiem naszej „grubej ryby”. Chodzi o generała de Gaulle`a, który z racji swego wysokiego, 2-metrowego wzrostu i szczupłości w młodości nazywany był przez kolegów Szparagiem! Także stosując do odczytu Ptasią Mowę znajdziemy w tym słowie wszystkie litery dające nazwisko generała wraz z jego stopniem majora/zwierzchnika.
Szarańcze to ciekawe nawiązanie do apokaliptycznej wizji św. Jana. To porównanie zostało jeszcze użyte w innych miejscach i zawsze w tym samym kontekście, masy wojsk zmechanizowanych najeżdżających jakiś kraj i wyniszczających go w błyskawicznym tempie.

We Francji i Gujennie gąsienice oraz inne utrapienia od książąt i panów;

Gąsienice... hm, proste, gąsienice niemieckich czołgów, tratujących okupowane tereny Francji. Przedstawiciele władzy, książęta (też kościelni) i panowie (świeccy) podpisali układ z Hitlerem, wbrew nastrojom większości zwykłych, patriotycznie nastawionych obywateli Francji. Powstał zatem Ruch Oporu.

aby nie wykonywać rozkazu wedle zamiaru swego zwierzchniego majora stanie się zbiegiem, nie będzie mógł się usprawiedliwić.

Krótko i zwarcie opisana dynamiczna relacja między generałem de Gaulle i marszałkiem Petainem. Petain był podczas I wojny światowej dowódcą de Gaulle’a, a ten później w stopniu majora był jakiś czas jego sekretarzem. Po podpisaniu układu z Niemcami de Gaulle zaczął organizować armię poza granicami Francji, mianowaną oficjalnie nielegalną. Następnie w wyniku klęski rządu Vichy to marszałek musiał zbiec do Szwajcarii, następnie poddał się rządowi nowej Francji i został skazany na dożywocie.

Wielki książę w niebezpieczeństwie bycia wziętym.

Papież, wielki książę kościoła, Pius XII, w czasie wojny został unieruchomiony w obrębie Watykanu.

Wielkie talenty złota obiecane paru badaczom, którzy posługują się wszystkimi językami, aby zaskoczyć. Ale w tę wiosenną porę ich nieprzyjaźń zostaje wykryta, jednak nie bez krańcowego zagrożenia [od] ich ważnych osób [też: ich stanowisk].

Wydaje się, że Nostradamus wspomina o tajnych badaniach naukowych podjętych przez nazistowskie Niemcy nad nowym typem broni. Ci naukowcy po wojnie zostali w dużej mierze przejęci przez rząd USA i tam kończyli swoje prace, a najwięksi naukowi zbrodniarze - dzięki pomocy Kościoła - przedostali się do Argentyny.

Główne grody Francji będą szemrały przeciw swym książętom z powodu kolaborowania, Francja opustoszała, Italia wzburzona, Germania zbuntowana, Hiszpania na podsłuchu, Turcja przy nadziei, Nieszczęście jednego powoduje szczęście innego.