Pytyja spod dębów trzech
poniedziałek, 25 marca 2019
Sen Graal przeniesiony

Blox.pl zamyka podwoje. Blog "Sen Graal" zyskał nowy adres. Został przeniesiony tutaj. Zapraszam, bo będzie kontynuowany.

18:54, transwizje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2018
Blog Transwizjon

Uruchomiłam niedawno nowy blog, poświęcony śnieniu. Mam zamiar zapełnić go omówieniem wieloletnich materiałów jakie zgromadziłam na ten temat z mojego osobistego doświadczenia. Zapraszam zainteresowanych do lektury. Blog Transwizjon.

16:44, transwizje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 czerwca 2017
Czytając Swedenborga

„Dziennik snów 1743-1744” Emanuel Swedenborg

przełożył, przedmową i przypisami opatrzył Mariusz Kalinowski

Posłowie prof. Dr hab. Bolesław Andrzejewski

Dom Wydawniczy REBIS Poznań 1996 seria: „Spotkania z Mistrzem”

 

Emanuel Swedenborg (1688-1772), asesor Kolegium Górniczego, szwedzki uczony, wynalazca i filozof, w latach 1743-1745 zaczął przeżywać ostry „kryzys religijny”, manifestujący się przede wszystkim szeregiem snów symbolicznych, wizji o religijnym charakterze, zjawisk energetycznych w ciele, podczas których „człowiek wewnętrzny” (jak nazywał ciało astralne), oddzielał się od „człowieka zewnętrznego” (ciało fizyczne), towarzyszyły temu także przykre ataki negatywnych postaci, koszmary, straszenie i kuszenie. Doprowadziły one w konsekwencji do przemiany życia i ustanowienia nowych poglądów na świat i Boga, którym dał potem wyraz w wielu swoich dziełach. Rękopis „Dziennika snów” znaleziono w Szwecji w 1849 roku, blisko sto lat po jego napisaniu. Nigdy nie był przeznaczony do druku, miał charakter całkowicie prywatny.

Swedenborg używa do opisu procesów duchowych, którym zaczął zupełnie nagle podlegać - własnych sformułowań, możemy je teraz łatwo inaczej zaklasyfikować, aby lepiej przyswoić sobie jego doświadczenie według naszych współczesnych pojęć.

Przepływy energii, z którymi często potem łączy się albo oddzielenie się świadomości od ciała fizycznego, albo ekstatyczne stany wewnętrzne – nazywa dreszczami, lub konwulsjami. W kilku wypadkach rozdzielaniu się percepcji poszczególnych ciał towarzyszą dźwięki, huki i grzmoty, czasem gwizdy. Następują później spotkania w stanie głębokiego transu wizyjnego z bardzo wysokimi energiami oraz istotą, w której Swedenborg rozpoznaje Jezusa Chrystusa.

Każde takie spontaniczne wzniesienie świadomości kończy się prędzej, czy później próbą storpedowania jego efektów przez istotę, w której Swedenborg rozpoznaje Szatana, nazywając go najczęściej w dzienniku Kusicielem. Pojawia się on czasem w snach wizyjnych, albo kusząc do wstąpienia do jego partii, albo strasząc upadkiem w otchłań. W dzień atakuje go stanami percepcji, które Swedenborg nazywa „podwójnym myśleniem” i to chyba najlepiej opisuje ich istotę. Była to walka z własnym Cieniem, usiłującym powstrzymać dziejący się gwałtownie rozwój duchowy, ściągnąć umysł z powrotem w dół, ku ziemskim i zmysłowym sprawom. Swedenborg ratuje się wzmożoną koncentracją uwagi na Piśmie świętym i modlitwie, w końcu uczy się egzorcyzmów znakiem krzyża i przywoływaniem w wyobraźni obrazu ukrzyżowanego Jezusa podczas ataków Złego.

W snach wizyjnych pojawiają się różnorodne archetypowe symbole, począwszy od cudownego pałacu i ogrodu, królów i książąt, w których rozpoznaje „dzieci Boże” i świętych aniołów, poprzez świetliste litery, w których odczytuje najważniejsze prawdy duchowe, po wojnę z szatanem, otchłań, piekło i rolę Złego „pożerającego głowy”, czyli ludzkie świadomości.

W stanach rozdzielenia percepcji i obudzenia się w ciele astralnym rejestruje spotkania z gnębiącymi go najczęściej istotami upiornymi i duchami „różnego rodzaju”. Przyklejają się zawsze od pleców, obejmując go w pasie, często gryzą, lub ssą. W swojej bezradności wtedy zawsze z wiarą modli się do Boga i z rozwagą przyjmuje nawet tak przykre nauki na własny temat, odczytując je jako obraz własnej pychy i upadku w grzeszny świat, który go omotał.

W snach ukazują mu się także symbole zwierząt, ryczącego straszliwie niedźwiedzia (nieokiełznana chciwość mocy), koni, węża, psów i smoków.

Są także sny erotyczne, ale w tym wypadku Swedenborg okazuje się człowiekiem tak akceptującym własną seksualność, że nawet Kusiciel rzadko używa tego sposobu do straszenia go, czy dręczenia. W snach o rozkoszy, stosunkach z kobietami odnajduje na ogół wiedzę o duchowym związku duszy z Bogiem, a seksualna błogość staje się obrazem najwyższej ekstazy, możliwej do świadomej kontemplacji w głębokim transie i upojeniu duchowym.

Cały ten czas – mimo naporu wydarzeń poza-materialnych, w których tak łatwo się zgubić – Swedenborg nie traci ani na chwilę zdolności rozróżniania jawy od snu, obiektywnego przyglądania się i rejestrowania zjawisk, którym podlega, mało tego – rozumie swoje sny i wyciąga z nich logiczne, głębokie wnioski na bieżąco. Być może nie są to wszystkie możliwe do wyciągnięcia wnioski, ponieważ nie ma on takich informacji, które posiadają już współcześni ludzie Zachodu (dzięki wymianie kulturowej pomiędzy kontynentami i religiami). Wychwytuje jedynie to, co może pojąć umysł wykształcony na Biblii i chrześcijaństwie. A przecież kilkakrotnie co najmniej otrzymuje podpowiedzi kim jest w sensie duchowym (przeżycie z nadaniem mu nowego imienia, albo awans na jednego z nieśmiertelnych, także wielokrotne łatwe schodzenie po drabinie do otchłani). Logiczny umysł pracuje cały ten czas nad stworzeniem nowego, szerszego systemu światopoglądowego, w którym zmieściłoby się to, co przyjmuje jako ważne doświadczenie i wiedzę ze strony duchów, aniołów i Syna Bożego...

Stopniowo ten gwałtowny i zupełnie spontaniczny proces rozszerzania percepcji i zaglądania w inne przestrzenie duchowe doprowadził Swedenborga do zbudowania logicznego i starannie przemyślanego systemu, w którym zawarł całą manifestującą mu się parapsychicznie wiedzę. Zmieścił go w szeregu książek, które w rezultacie stały się zalążkiem i podstawą dla założonego przez jego uczniów i następców Kościoła Nowego Jeruzalem, który do dziś rozpowszechnia wizje i teorie Emanuela Swedenborga na całym świecie.

niedziela, 19 lutego 2017
Zamek w Gisors

To średniowieczny zamek forteczny z XI i XII wieku, którego pozostałości, wznoszą się dotąd w gminie Gisors, w departamencie Eure, w regionie Normandii we Francji. 
Zamek z Gisors słynie z powiązania z historią templariuszy, choć nie został zbudowany przez nich samych. Powierzono im go w okresie od 1158 do 1160 roku (czyli na okres mn. w. 3 lat) w czasie rozejmu między Królestwem Angielskim i Francuskim, później służył za miejsce uwięzienia od 1310 roku do 1314 roku ostatniego mistrza zakonu, Jacquesa de Molay, podobnie jak trzech innych dostojników zakonu, podczas procesu templariuszy.

Gisorswiea

Zamek górujący nad doliną Epte, wybudowany na usypanym kopcu składał się z okrągłej wieży strażniczej, która została dodana do już istniejącej twierdzy. W istocie jest to dzieło Książąt Normandii od XI do XII wieku. W zamiarze owa pograniczna twierdza miała bronić domeny anglonormandzkiej przed pretensjami króla Francji.

Podstawowa bryła została zbudowana w 1097 przez Roberta Bellême, z rozkazu króla Anglii Wilhelma II Rufusa (1087/00), regenta Księstwa Normandii. Tę uzupełniono rok później przez drewnianą strażnicę, prawdopodobnie otoczoną palisadą. W 1113 roku, to ufortyfikowane miejsce górujące nad doliną Epte, przyjęło spotkanie władców Ludwika VI z Francji i Henryka I z Anglii. Około 1123 pierwsza akcja przebudowy skończyła się dodaniem strażnicy z ciosanego kamienia w ośmiokątnym kształcie, otoczonej ściśle związanym wałem obronnym.

Spotkanie nowego króla Anglii i króla Franków Ludwika VII miało miejsce w 1158 roku na zamku w Gisors. Aby przypieczętować pojednanie między dwoma królestwami, kapetyński władca zgodził się oddać najmłodszemu synowi Henryka II rękę swej córki Małgorzaty Francuskiej, w wieku zaledwie sześciu miesięcy, dając mu w posagu twierdzę Gisors. W oczekiwaniu na uroczystości ślubne, twierdza została powierzona templariuszom, podobnie jak inne dwa zamki. Trzem rycerzom Świątyni zlecono pieczę nad twierdzą, byli to: Robert de Piron, Tostes de Saint Omer i Richard d`Hastings, wtedy mistrz Zakonu na prowincji Anglii. Jednakże, w 1160 roku Henryk nakazał obchody weselne; w wyniku czego Gisors stało się normandzkie.

chateaugisorso2 

Strategiczny charakter tego punktu doliny Epte nie umknął nowemu właścicielowi, a nowa akcja przebudowy została podjęta w 1170 roku. Trwała dziesięć lat. W tym długim okresie, wieża strażnicza została umocniona i podwyższona o dwa dodatkowe piętra, podczas gdy w tym samym czasie, powiększono fosę. Nowy mur obwodowy, długi na 800 metrów i otoczony z boków ośmioma wieżami, dokończono, by bronić otoczenia.

W 1188 roku na zamku odbyło się, w przeddzień Trzeciej Krucjaty, królewskie spotkanie między władcami  anglo-normandzkim Henrykiem II i francuskim Filipem Augustem, w wyniku którego został ogłoszony rozejm. Francuski monarcha, który zdobył twierdzę w 1193 roku nakazał wykonać kilka poprawek, z których zbudowano „Wieżę Więzienną", z widokiem na miasto czy jeszcze królewski zajazd, zniszczony na początku XX wieku. 

chateauteplarier

[Ryc. płaskorzeźby odkryte w lochach zamku Gisors]

Strategiczny prywatny obiekt, zamek z Gisors został wówczas przekształcony w więzienie. Ono własnie posłużyło sławnym gościom podczas fali aresztowań templariuszy: twierdza stała się w ten sposób, od marca 1310 do marca 1314 roku, miejscem pobytu Wielkiego Mistrza Zakonu, Jacques`a de Molay, do którego przyłączono w lochach zamkowych trzech innych wielkich mistrzów Zakonu: Hugues`a de Pairaud, Geoffroy de Gonneville, mistrza prowincji Poitou i Akwitanii i Geoffrey`a de Charnay, preceptora Normandii.

W 1419 roku, akcja diuka de Clarence pozwoliła zdobyć zamek Anglikom. Ci zaś wynieśli się stąd dopiero w 1449 roku.
Przywrócony koronie francuskiej, zamek zbędny na koniec konfliktu francusko-angielskiego, popadał stopniowo w zaniedbanie. W 1591 roku twierdza została wycofana z eksploatacji.

Zamek na pierwotnej bryle składa się obecnie z imponującej wieży strażniczej, zbudowanej na wzniesionym kopcu mającym około 15 metrów wysokości i średnicę u podstawy 70 metrów. Kamienny mur zbudowany na szczycie pagórka osłania i oddziela strażnicę.

Powiększono powierzchnię zamku przez dodanie muru okalającego, poprzedzonego przez fosę, który wije się na mniej więcej 200 metrów długości i 10 metrów wysokości, otoczony z boków wieżami, z których najbardziej znaną pozostaje Wieża Więzienna.  

 gisorsgraffiti

Legenda zamku

Według niektórych legend, zamek Gisors miał być miejscem ukrywania skarbu templariuszy. 

W dniu 13 października 1307 roku, templariusze zostali aresztowani z rozkazu króla Francji. Obecnie specjaliści przyjmują, że mistrzowie Świątyni wiedzieli wcześniej, że ich dni są policzone. Tego samego dnia, skarbiec świątynny ewakuowano z Paryża za pomocą trzech zamaskowanych wozów. Ten konwój miał się skierować ku portom normandzkim, by zaokrętować się w stronę Anglii. A ta droga kazała im przejść przez krainę Gisors. Templariusze kontrolowali ten obszar w ciągu trzech lat, co pozwala myśleć, że ustrzegli więzi pod każdym względem.

Mówiąc krótko, skarb templariuszy zniknął na długo przed jawnym przybyciem na wybrzeża Normandii.

W 1940 roku, dozorca zamku, miejscowy człowiek, omamiony przez ową wspaniałą opowieść, postanowił przedsięwziąć wykopaliska. Roger Lhomoy przez 6 lat drążył pod ziemią kopca i w jego okolicach. On wydobył na jaw podziemną "zmurszałą wartownię", oczyścił częściowo studnię i wpadł na pewne pomieszczenia wciąż jeszcze dotąd  nieosiągalne. W marcu 1946 roku odkrył w końcu to, czego szukał. "Jestem w romańskiej kaplicy [...]. Wzdłuż murów, znajdują się na ziemi, kamienne sarkofagi [...]. A w nawie, 30 skrzyń z drogcennego metalu ułożonych kolumnami, po 10." Lhomoy natychmiast zwrócił się do burmistrza Gisors o stwierdzenie odkrycia. Niestety, nikt nie odważył się zejść do głębin studziennych wykopanych z pogwałceniem wszelkich wymogów bezpieczeństwa. Jedna osoba poszła rzucić szybko okiem, nasłuchując potwierdziła, na dnie, odgłos piwniczny. Wzięty za nawiedzonego, Lhomoy został zdjęty z obowiązków dozorcy i musiał na nowo zasypać wykop.

W 1960 roku Roger Lhomoy opowiedział swoje niesamowite przygody Gerardowi de Sede, który w 1962 opublikował powieść "Templariusze są wśród nas". Cała Francja rzuciła się do poszukiwania skarbu. Sam André Malraux zarządził wykopaliska, niestety nieudane. Sprawa ucichła wraz z upływem czasu, ale nadal pozostaje mętna i niewyjaśniona.

piątek, 19 sierpnia 2016
Zaginiona Księga: sosna

Jeśli ktoś nie słyszał jeszcze o tzw. Zaginionej Księdze, może obejrzeć sobie film pt. "Zaginiona księga Nostradamusa".

Jeśli kogoś sprawa zaciekawi, niechaj obejrzy sobie wszystkie ilustracje z owej księgi, udostępnione na stronie Vaticinia Nostradamus

Wielu interpretacji po polskiej stronie internetu nie polecam. Są oparte na domysłach i wymysłach, a niektórzy interpretatorzy wręcz zdradzają pewne odchylenia od normy.

Długo nie zajmowałam się tym dziełem, głównie z braku czasu i pilniejszych zadań, które sobie postawiłam. Czyli poznania oryginalnych tekstów Nostradamusa udostępnionych w internecie.

Kiedy jednak obejrzałam uważnie wszystkie ilustracje zauważyłam kilka szczegółów, o których nie wspominają interpretatorzy owych obrazków. A które, jak mniemam, świadczą, iż rzeczywiście w powstaniu tej księgi maczał palce sam Nostradamus.

Nie podejmuję się - przynajmniej na razie ich wytłumaczenia, na to potrzeba czasu i wniknięcia w temat - ale zasygnalizuję na razie swoje spostrzeżenie wstępne.

Otóż jako pierwszy charakterystyczny dowód na wpływ Nostradamusa rzuciła mi się w oczy - sosna. Spójrzcie:

Na obrazku ze strony 23 widnieje z lewego boku, rośnie sobie naprzeciw trzech innych, starannie przystrzyżonych drzew po stronie prawej. Drzewo, przypomnę symbolizuje rodowód, drzewo genealogiczne, stary ród, zakorzenienie w czasie. 

Triumwirat

Warto przy okazji zerknąć na inne ikony z innych ksiąg o wróżbach odnośnie Watykanu, którymi posiłkował się malarz Nostradamusa. Porównanie z nimi tej z Zaginionej Księgi jest bardzo ciekawe. Widać na nich różne warianty wyglądu zwoju, który rozwija przed środkową postacią na kolumnie ręka z prawej. Bywa on półksiężycem, albo kosą. Na wyżej podanej ilustracji to podobieństwo i wieloznaczność są zachowane, choć trzeba się przyjrzeć.

Mamy zatem na niej króla, świętego i abstrakcyjny wymiar sprawiedliwości. Zauważyć także można, że na żadnej innej ilustracji przedstawiającej powyższy temat i przepowiednię, pochodzących z innych starych dzieł nie występuje sosna, ani drzewa.

Oczywiście, znając Centurie łatwo przypomnimy sobie: przepowiadanego na koniec czasów króla Chirena, tajemniczego Selina (Księżyczanina) oraz wymiar sprawiedliwości, który surowo będzie karał wszelkie polityczne nadużycia w pewnym kraju, czy może grupie krajów.

Na razie podrzucam kilka dodatkowych cytatów z almanachów prozą. Które wyjaśnią, dlaczego zafascynowała mnie właśnie sosna.

Almanach za 1556 rok
33. [...] Sosny nie będzie możliwe wyrwać, w ciągu szkaradnej nawałnicy czasów zdolna będzie chwiać się, nie upaść.

Nowa Prognoza za 1562 rok
Zaś z tej przyczyny, że Jowisz u zarania wiosny przebywa w znaku Bliźniąt, zapowiada, że nastanie ogromna wojna w krainie z Armenii i innych regionach spod znaku samych Bliźniąt. Owa ziemia Arrmeńska [sic!] będzie wielce znękana, bowiem jej wrogowie wyroją się przeciwko nim, moabici i inni sekciarze ruszą się przeciw kapłanom i każą im ginąć gwałtowną śmiercią. Drudzy pokrętnie ruszą z wysokich gór, żądający wsparcia i pomsty za Sosnowe Znieważenie i za bezbożne śmierci.

Druga ilustracja, zawierająca symbol sosny to ikona ze strony 51.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Wywiad z Obcym

Nadzwyczajny plik filmowy „Wywiad z Obcym zrobiony w 1964 roku” Project Blue Book, (Błękitna Księga), obiekt został nazwany "EBE-3 'i był więziony przez 5 dni. Obiekt zniknął z rejestrów państwowych w dniu tego wydarzenia.

- Nagrywamy? Planeta, państwo lub pochodzenie.

- Ziemia.

- Wczoraj powiedziałeś nam, że podróżowałeś, zacytuję: "Tysiące lat świetlnych, aby dostać się tutaj".

- Tak.

- Powiedz nam prawdę lub (niezrozumiałe).

- To prawda. Jestem z Ziemi. Z waszej przyszłości. Aby podróżować w czasie trzeba podróżować w przestrzeni. Przesunięcie specjalnej [lub: kosmicznej] rozbieżności.

- Więc uznając to, kosmici przejęli naszą przyszłość?

- Nie.

- Więc ty jesteś człowiekiem?

- Ewolucyjnym potomkiem.

- A więc rozwinąłeś się z nas?

- Tak.

- Ok. Więc co tu robisz? Teraz?

- Obserwowanie. Ponieważ dowody zostały zniszczone.

- W jaki sposób?

- Wojna atomowa. Małe ilości przeżyły. Nasi przodkowie.

- W jaki sposób możesz opisać ten czas?

- Nie jesteś w stanie zrozumieć lub przyjąć odkryć mojego czasu.

- Wypróbuj mnie.

- Pochodzenie wszechświata, charakter tzw. życia są poznane.

- Więc znasz sens życia?

- To nie tak. Naturę. Sens jest czymś, co jest przypisane. Natura jest obiektywną rzeczywistością.

- Więc wiesz, jak wszechświat jest tworzony?

- Tak.

- Więc widziałeś Boga?

- Rozwinęliśmy minioną konieczność przesądów. Potrzebę Boga i innych mitów.

- Oświeć nas. Co się dzieje, gdy umieramy?

- Śmierć jest ludzkim konstruktem. To nie istnieje. Będziesz doświadczał i doświadczyłeś każdego przykładu tzw. życia. Ty. Ja. Nim. Jesteśmy przypadkami tego samego życia. Oddzielnymi od tego, co nazywasz śmiercią.

- Więc wyjaśnij mi to wprost. Nie ma śmierci i wszyscy doświadczamy nawzajem swoich żywotów?

- W istocie, tak.

- Więc jak wszechświat został stworzony i dlaczego jest tak doskonale wykonany dla nas?

- Istnieje nieskończona liczba wszechświatów. Każdy z różnymi właściwościami fizycznymi. Praktycznie wszystkie nie służą życiu takiemu, jakie ty znasz. Istniejemy we wszechświecie, który ma wspierać tzw. życie. To wszystko.

- Idźmy dalej. Więc dlaczego zniszczymy się wojną jądrową?

- Dogmat.

- Czy mógłbyś to sprecyzować?

- Polityczny i religijny dogmat. Jest źródłem wszelkiego poważnego konfliktu waszych ras. W następnym wieku dostęp do broni masowego rażenia przez państwa, które są rządzone przez dogmat będzie niszczyć wasze rasy.

- Ostatnia rzecz. Coś o moralności? Na czym oprzeć swoją moralność?

- Współczucie i dowody.

Rozumiem. To jest to. Dziękuję Ci.

czwartek, 11 sierpnia 2016
Hybrydy ludzko-zwierzęce

W internecie można filmów i informacji na podobne tematy znaleźć wiele. Oto jeden z nich, przykładowy.

Co na to Nostradamus?

A1554
41. W czasie niniejszego nowiu Księżyca narodzi się wiele dziwolągów, podobnych zarówno istotom ludzkim jak zwierzęcym, które zapowiadają wielkie pokrzywdzenia; gdyby były właściwie i uczenie wyjaśnione można by potargać to, co jest nam groźnie zapowiadane przez gwiazdy.

P1555
84. Pod koniec niniejszego miesiąca zrodzi się wiele dziwolągów, zarówno człeko- jak zwierzo-brutalnych, tak samo w Prowansji, Burgundii, Langwedocji, Gujennie; zaś wskroś całej Francji wybuchną wrzawy.

P1556
3. Zrodzą się szkaradne cuda zarówno na skutek człowieczej, jak zwierzokrutnej prokreacji, które pozwolą zrozumieć w ciągu następnych lat to, co się wydarzy.

W1557
Kobiety brzemienne będą donaszały swój płód we właściwy port, acz wedle woli [tłustych i otyłych] porozumienia, zrodzi się wiele dziwolągów o różnej naturze. Będą zapowiadały przyszłe wypadki ekspedycji, jaka się szykuje.

P1557
W skrócie mówiąc, wraz z całą tą pokojową barwą nastanie śmiertelna wojna, tak samo między ludźmi, jak wedle wielu, którzy wciąż będą posiadali odmienną formę ludzką, a bardziej z łagodności i przyjaźni będą się mieli za dzikie bydlęta, aż dojdzie do tego, że tego roku nie będzie się uważało człowieka za człowieka.

A1559
Będą rodziły się różne dziwolągi, tak człekopodobne, jak zbydlęcone, tak samo dwa o podwójnej głowie, które będą zapowiadały podział lepiej zjednoczonego rządu z powodu wielkiego wielkiego. Wielki wielki będzie zmącony i skłopotany, a co przyjdzie na świat, nie z ludzkiego brzucha, ale z brzucha ziemi, będzie przecudowne. To będzie jedno młodziutkie wdowieństwo.

A1566
[…] zaczną się wielkie wszeteczeństwa, cudzołóstwa i wiele niedozwolonych występków [dokonywanych] w tajemnicy i skrycie dla aktu prokreacji. Większość przeciw naturze grzesznych i wbrew boskim i ludzkim prawom. 

sobota, 19 grudnia 2015
Pochyłe ziemie?

W listopadzie tego roku mieliśmy w prasie i internecie zalew przepowiedni na bazie pewnego czterowiersza Nostradamusa. Jego tłumaczenie już było wątpliwe.

Oto jego brzmienie w oryginale:

2.65

Le pare enclin grande calamité,
Par l'Hesperie & Insubre fera:
Le feu en nef peste & captiuité,
Mercure en l'Arc Saturne fenera.

Przy czym jest też stara wersja: Le parc enclin, zamiast Le pare, które tak naprawdę nic nie znaczy. Ale niektórzy uznali, że może to być fragment wyrazu paradność. Można więc czytać jako: Paradność schyłkowa...

Powtarzane tłumaczenie w prasie to:

Nieszczęście wielkie na pochyłe ziemie,
Przez Hesperię i Insubrię:
Ogień na statku, plaga i zniewolenie,
Merkury w Strzelcu, Saturn zajdzie.

Dosłownie czterowiersz brzmi:

2.65

Park skłonny [też: schyłkowy, ukryte: paradność schyłkowa/ojciec pochylony] wielką powszechną klęskę,

Wskroś Hesperii i Insubrii spowoduje:

Ogień w nawie pomór i poddaństwo,

Merkury w Łuku Saturna przygasi [też: wykastruje].

 

Park, parc, nawiązuje do czterowierszy 1.59, 1.70, 10.82 i 10.83, symbolu panującego rodu monarchicznego. Enclin, skłonny oznacza sympatyzowanie z „upadającą”, tj. siłami lewicy. Hesperia to Hiszpania, Insubria oznacza Włochy. Mercure en l'Arc, chodzi o Merkurego w znaku Strzelca. Znaczenie Merkurego jest astrologicznie mniejsze, niż Saturna, toteż można traktować te planety jako symbole jakichś przywódców (wtedy należy pamiętać, że l`Arc to też arkada, korab). Merkury w Strzelcu może być mówcą religijnym i politycznym, Saturn jest starym hierarchą i doktrynerem, despotą, a także spiskowcem o korzeniach żydowskich (ponieważ rządzi sobotą, dniem sabatu). Nie można wykluczyć znaczenia alchemicznego merkuriusza (rtęci) w arce, wtedy saturne znaczy ołów.

Więcej skojarzeń znajdziecie w komentarzach.

niedziela, 19 kwietnia 2015
Tajemne Zapisy Henri Lobineau

Poniższy tekst jest tłumaczeniem strony francuskiej wikipedii pt.: Dossiers secrets d'Henri Lobineau.


Tajne Pliki Henri Lobineau (zwane także Zapisem Lobineau lub Tajnymi Zapisami) to seria spisanych dokumentów, opracowanych przez Francuza Pierre Plantarda i jego przyjaciela Philippe`a de Chérisey, następnie złożone w latach pomiędzy 1964 i 1967 we Francuskiej Bibliotece Narodowej w formie anonimowego daru. Dokumenty te stały się "dowodem wymyślonym przez autorów w celu przywrócenia francuskiej monarchii rządzonej przez potomka królów Merowingów." Są one zarejestrowane jako dokument 4° LM1 249 i są datowane na 1975 rok w centralnej bazie danych.

Nie są to żadne zwoje pergaminowe, ale współczesne dokumenty, dzisiaj na mikrofilmach i dostępne dla badaczy. Pojawiają się w postaci cienkiego tomu w okładce o twardej oprawie zawierającego mozaikę dokumentów: wycinki z gazet, listy, wkładki, wiele drzew genealogicznych i drukowanych stron z kilku innych utworów i wielokrotnie także skąd indziej ukradzione i zastąpione innymi, niekiedy same w sobie przeładowane odręcznymi notatkami i poprawkami.

Pierwszy dokument 

Pierwszy depozyt został dokonany w styczniu 1964 roku, pod tytułem "Genealogia królów Merowingów i pochodzenie różnych francuskich i zagranicznych rodzin ze szczepu Merowingów". Dokument drukowany komputerowo jest podpisany przez niejakiego Henri Lobineau. Stawia pytanie o królów Merowingów, jak ich potomków według krwi pozostałej obecnie w niektórych rodzinach francuskich. Rodzina Plantard figuruje tam w bezpośredniej linii wraz z niejakim Sigebertem IV, przedstawionym jako ukryty syn Dagoberta II.
"Henri Lobineau" mógłby być pseudonimem pochodzącym od "ulicy Lobineau" leżącej w pobliżu ulicy Saint-Sulpice w Paryżu. Wiele tekstów kolejnych z tych zapisów nazywają prawdziwym autorem Leo Schidlofa , mimo że owe teksty miały być opublikowane dopiero po śmierci tego ostatniego, w październiku 1966 roku. Leo Schidlof był austriackim marszandem sztuki mieszkającym w 1948 roku w Londynie. Jego córka zawsze zaprzeczała, że to on użył tego pseudonimu lub miał jakikolwiek związek z tymi publikacjami. Zakon Syjonu (patrz poniżej) wydał teksty w latach 72 stwierdzając, że Henry Lobineau był arystokratą francuskim: Henri, hrabią Lenoncourt.

Drugi dokument 

Drugi depozyt prawnie jest datowany na sierpień 1965 roku. Tytuł "Potomkowie Merowingów lub zagadka Wizygotów Razes", który jest podpisany innym pseudonimem: "Madeleine Blancasall" sugeruje pojawienie się na nowo pewnego potomstwa Merowingów, ale tym razem związanego z tajemnicami kraju Razes: regionu Rennes-les-Bains i Rennes-le-Château znajdującego się w pobliżu.

Trzeci dokument 

Trzeci dokument złożono w maju 1966. Prawdopodobnie pod tytułem "Skarb Merowingów w..... Rennes-le-Château ....." podpisano "Antoine Pustelnik". Po raz kolejny jest to oczywiście pseudonim, pochodzący od nazwiska popularnego świętego, którego posąg można napotkać w kościele w Rennes-le-Château. Jest to broszura dziewięciostronicowa, która nie jest niczym innym, jak faksymile rozdziałów książki Roberta Charroux, autora specjalizującego się w tajemnicach w ogóle, który był jednym z pierwszych piszących o tajemnicy Rennes-le-Château. Teksty z książki i kopie są prawie takie same przy dwóch właściwie drobnych zmianach.

Czwarty dokument 

Czwarty dokument pochodzi z listopada 1966 roku i przedstawia się jako dodatek do pierwszego. Autor, niejaki "S. Roux" wylicza w nim sprawozdania sporządzone przez niejakiego "Lionela Burrusa." Znajduje się tam kopia artykułu właśnie jego, napisanego w Genewskim Tygodniku Katolickim, zatytułowanego " Faisons le Point", który Lobineau określa jako napisany przez Leo Schidlofa, zmarłego w Wiedniu miesiąc wcześniej w wieku 80 lat. "S. Roux" atakuje Burrusa i Schidlofa, tego ostatniego oskarżając nawet o bycie sowieckim agentem.

Piąty dokument 

Piąty dokument jest niepokojącym "Serpent Rouge" (czytaj tu: Czerwony Wąż). Jest to ciekawy poemat prozą, symboliczny ze swymi 13 zwrotkami ochrzczonymi nazwą znaków zodiaku (z dodatkowym znakiem Ophiuchusa, czyli Wężownika wstawionego pomiędzy Skorpiona i Strzelca), w połączeniu z serią planów i schematów łączących seminarium przy ulicy św. Sulpicjusza i pobliski kościół St. Germain des Pres w Paryżu.


Dokument ten został ostemplowany i wysłany w dniu 20 marca 1967 roku, ale z tekstem podpisanym w dniu 15 lutego 1967 roku. Ta uprzedniość jest ważna z racji trzech domniemanych autorów: Pierre Feugère`a, Louis Saint-Maxenta i Gastona de Kokera. Każdy z trzech domniemanych autorów to prawdziwa osobistość, ale wszystkich spotkała śmierć między 15 lutego, a 20 marca. Wskazówką, którą prawdziwy autor stara się przekazać jest to, że trzej autorzy zostali zamordowani lub popełnili samobójstwo po ukończeniu i zarejestrowaniu tego tekstu. Tak naprawdę autor był zapewne odnaleziony w nekrologach zgonów samobójczych. Skończył, aby odnaleźć te trzy osoby i używać ich nazwisk tak, jak wszyscy wierzą autorowi tego dziwnego tekstu.

Szósty dokument 

Szósty i ostatni dokument z tej serii nazywa się "Tajne Zapisy Henri Lobineau" zebrane przez niejakiego Philippe`a Toscana du Plantier. Tytuł ten dał w ten sposób nie tylko nazwę dla serii, ale ostateczne wskazanie tożsamości autora "zapisów" - Lobineau. Ten ostatni zbiór jest przechowywany w Bibliotece Narodowej od kwietnia 1967 roku. Tym samym kończy się proces ujawniania się wobec opinii publicznej Zakonu Syjonu.

Pomiędzy tymi zapisami, jeden rękopis z 1956 roku potwierdza istnienie tajnego stowarzyszenia, Zakonu Syjonu, i opowiada jego historię od jego ustanowienia w 1099 roku przez Godefroy Bouillona. Znajduje się tu także lista wielkich mistrzów, którzy dziedziczyli naczelne stanowisko organizacji od XII wieku, między nimi figurowali: Léonardo da Vinci, Isaac Newton, Victor Hugo, Claude Debussy, Jean Cocteau.

Postawienie równolegle do tych genealogii z zadaniem Zakonu Syjonu rzeczywiście potwierdza ambicje P. Plantarda. Istotnie, można przypuszczać, że skoro ów wlaśnie daje do zrozumienia, że misją Zakonu jest przywrócenie dynastii Merowingów we Francji w oparciu o mitologię z Rennes-le-Château, to oznacza, że ich prawowitym spadkobiercą nie jest nikt inny, tylko on sam.

Oszustwo czy dowód?

- W 1982 roku, trzej autorzy Michael Baigent, Richard Leigh i Henry Lincoln, wielcy dziennikarze i specjaliści od tajnych stowarzyszeń, uważają Tajne Zapisy za prawdziwe w swym eseju o alternatywnej historii, zatytułowanym: Święta zagadka. Używają ich w swym dochodzeniu na temat Zakonu Syjonu.

- W 1984 roku Pierre Plantard złożył dymisję z Zakonu Syjonu po zdyskredytowaniu przez pisarza i dziennikarza Jean-Luc Chaumeila.

- W 1993 roku Pierre Plantard przyznał się do swego oszustwa wobec francuskiego wymiaru sprawiedliwości, kiedy w części dochodzenia równoległego (w sprawie śmierci Roger-Patrice Pelata, starego przyjaciela François Mitterranda), został zapytany o kilka dokumentów odnalezionych u niego w domu, przedstawiających go jako prawdziwego króla Francji.

Dossiers secrets d'Henri Lobineau

czwartek, 20 marca 2014
Miejsca szczęścia i zagrożenia w Europie wg Nostradamusa

Zajmuję się teraz żmudnym tłumaczeniem Almanachu za 1566 rok, tekst to długi, szczegółowy i przez to ciekawy. Znajduję w nim sporo uściśleń przepowiedni danych we wcześniejszych almanachach i prognostykach. Na przykład są w nim wymienione konkretne miejsca powodzenia i zagrożeń. Myślę, że warto je przeanalizować. Oto fragmenty tyczące tych kwestii.

Rozprawa podsumowująca na temat całego roku [1566]

Jowisz i Mars panujący w obecnym roku rozlegle dowodzą, że w regionach 2 i 3 klimatu poddanych znakom Strzelca i Ryb, i Skorpiona i Barana tak jak z pomocą zabezpieczonego eksperymentu, zrozumie się wszystkie dobre rzeczy tego świata. Przyjdzie im silnie wzrastać i przez cały rok powiększać się do tego stopnia, że łaskawa skłonność Jowisza wróży wszystkim Jowiszowcom największy wzrost zaszczytów, dygnitarskiej potęgi i panowania. I stopniowo [klimaty owe] polepszą się w każdym calu wobec wszelkiej obietnicy pokoju, miłości, jedności i zabezpieczenia zdrowia, oraz na skutek chwalonego i przeciętnego usposobienia pogody. I w rzeczy samej więcej w ciągu tego, gdy ludzie będą w potrzebie, a konieczność stworzy nader chwalebny dostatek: i zwierzęta tak jak ludzie zaczną w istocie przyrastać, wraz z odpowiednim użytkowaniem i godnym chwały zdrowiem. Za działanie wszyscy podobni Jowiszowcy będą w istocie dobrze opłacani.

Mars tego roku ukazuje największy wzrost królom, cesarzom, władcom, diukom, dowódcom i książętom, nie tylko wraz z nowym nabytkiem regionów; ale także nieśmiertelnej sławy i nader chlubnej renomy, podług uczynków i wielkoduszności każdego. I ogólnie wszyscy najwięksi chrześcijańscy książęta będą posiadali jedną skarbowość, gdy zjawi się okazja, by powiększyć swe królestwa o wiele mil [dosł. parasang] na Afrykanów i Azjatów. Niniejszego roku fortuna u nich przedstawia się taką, jaka w ciągu długiego czasu nie ofiaruje tak sprzyjającej możliwości.

Co do zwierząt, których ludzie najczęściej używają, będą średnio przyrastały: inne, które są dla nich szkodliwe, przykre i natrętne w większości wymrą i będą unicestwione. W regionach ponadto wymienionych, miastach i stołecznych grodach powietrze będzie pozbawione wilgoci, zdrowe i o wielkiej słodyczy i temperaturze: wiatry staną się zbawienne i o tak złagodzonym spokoju, że płody rolne będą rosły raczej po to, by je zniszczyć, nie stracić i będą nadal tęgie morskie żeglugi, a rzeki nie przekroczą już swych brzegów, ani w żadnej mierze nie będą wzbierały. I będzie mnóstwo płodów rolnych i wszelkich podobnych rzeczy.

Regionami, gdzie nadejdą takie pomyślności będą: Arabia szczęśliwa, wszędzie wokół morza Tyrreńskiego, Galia celtycka, Normandia, Hiszpania, Portugalia, Dalmacja, Słowenia, Węgry, Poznańskie [? w oryg. Posnie], Arcania, Fazania, Nazomonida, Garamantowie, Lidia, Pamfilia, Cylicja i Kalabria. Miastami i grodami włączonymi do nadmienionych pomyślności są: Toledo w Hiszpanii, Volterra i Modena we Włoszech, we Francji Narbonna i Awinion, Kolonia nad Renem, Stargardia, Rotenburg, Tuberia, Idenburg, Buda, Koszyce, Aleksandria Egipska, Sewilla Hiszpańska, Compostella od św. Jakuba, Parentium, Rouan w Normandii, V Wormacja i Ratyzbona.

A ponieważ także Mars wraz z Jowiszem jest zarządcą obecnego roku to, jako silny i potężny będzie ogromnie mącił obrót i robił wszystko na przekór Jowiszowi. Bowiem w innych różnych prowincjach, regionach i miastach zaiste stanie się przyczyną pojawienia się największej szkody, tak samo w wielu regionach ciepłych i suchych; bowiem grozi nam raczej jałowość ziarna, niż urodzaj. Jego szkodliwość nie ograniczy się tylko do gleby i jej płodów, ale także do ludzi. Albowiem [Mars] swą złośliwością i rozszalałym promieniowaniem każe poruszyć zarówno tych, którzy ze swej natury są wojowniczy, jak innych - do wojen, zgiełków, buntów, walk, napaści, procesów i kłótni, sprzeniewierzeń, grabieży, morderczych zamieszek i pobłażanych złodziejstw. A w wielu prowincjach i regionach dojdzie do takiego podburzenia ludzi w wielkim ukropie i pożodze gniewu, że w trakcie różnych zgiełków nieludzko rzucą się na siebie nawzajem.

Oprócz tego Mars, ponieważ jest częściowo panem roku (jak powiedzieliśmy) zacznie pośród królów wzniecać gniew, oburzenie i nieugaszoną żądzę, by zemścić się za minione i wnoszone pośród nich zniewagi. I mówiąc krótko, nie doprowadzi do innego końca, niż takiego, że ma zmącić świat wściekłymi, piekącymi furiami i wielkimi rozlewami krwi, ustawicznie pobudzającymi różne żądła i doniesienia jednych o drugich.

 

[…] wtedy, gdy wiosna zamieni swój przyrodzony rodzaj wilgotności w suchotę, narodzą się owady skaczące i szarańcze, oraz dużo więcej innych robactw, niż widziano od długiego czasu, zaś z płodów zachowywanych dla użytku większość dojdzie do uszkodzenia i zepsucia, i krótko mówiąc, grozi bardziej niedostatek, niż urodzaj owoców. Najwięcej regionów, gdzie to właśnie nadejdzie znajdzie się w części pierwszego i części drugiego trójkąta. O ile najpierw Bóg, który jest nad wszystkimi gwiazdami, ze Swej łaski nie poda tam Swej ręki.

Zaś potem łaskawość Jowisza, częściowego władcy [tego roku] skoryguje bardzo złośliwość Marsa. Prowincje, miasta i grody 3 klimatu, gdzie Mars jest panem, są tymi właśnie. W Szkocji zaszkodzi głównie Pianes`om [?], którzy służą za drzewo, aby palić, nakazawszy obrodzić muchom, gąsienicom, osom, skorpionom, wężom, szczurom i nieużytecznym ptakom takim jak szpaki, kruki, wrony i bezlik robactw, które dla ludzi są tylko wstrętne i uprzykrzone.

Innymi regionami niepokojonymi przez Marsa są: Baitarvia [Holandia], Syria, Palestyna, prawie cała Galia, Bretania mniejsza, Burgundia górna, V Vestria, Germania, Szwajcaria, górny Śląsk, Małopolska, Matragonitida, Kommagena, Kapadocja, Judea, Idumea, Mauretania, Getulia, Katalonia, Norwegia, Szwecja norycka i zachodnia Bawaria górna, księstwo Urbino i marchia Ankońska, Walencja w Hiszpanii, Trebizond, Akwilea, Freins w Prowansji, Marsylia, Messyna, Wienna w Delfinacie, Archistadium, Monako, Gdańsk, Neapol, Imola, Ferrara, Werona, Bergoma, Lendawia, Traject [Triest?], Brunświk, Kraków oraz Cezarea Augustyńska.

I w podobnych regionach i prowincjach Mars z dala wznieci wszystkie takie oznaki.
Tam pszenica będzie droga, transportowana z [jednego] regionu do innego, a będzie się na nią uważało, by większość nie była zgniła i zepsuta. Wtedy nastanie śmiertelność bydła, zarówno pracującego, jak ze stada mniejszego, i będzie tak znaczna, że nie znajdzie się siły, aby uprawiać rolnictwo. I potem jakaś część pól zostanie popsuta przez wielką suszę, a inna przez wielkie deszcze i wilgotności.

Miód i wosk obrodzą: oraz ci, którzy będą wybierali wypracowany wosk, który od długiego czasu [jest] im należny i dojdzie do tego, że zaczną poruszenie tak rozjuszone, iż staną się głównymi autorami buntów i podburzycielami dawnych swarów, do tego stopnia, że w wielu wyżej wymienionych miejscach wybuchnie wielki zgubny konflikt. A fortuna, która przebywała w wyższym niebie: wywoła jakąś skruszoną pośpieszną zmianę poniżej: i wtedy, gdy zostaną zauważone ważne osoby z takich straży bezwzględnie będą wydawane na śmierć przez ogień oraz uścisk okropnych i przerażających okoliczności, oraz w większości przez ruinę z wysokości nisko.

[…] Na plaży tak samo Liguryjskiej i w innych miejscach włoskiego kraju pszenica będzie w ogromnej mierze droga, i nie znajdzie się jej za pieniądze. Zaprawdę, ziemia wyprodukuje odpowiednio inne owoce, co wesprze jakąś część suchego i jałowego kraju.

 
1 , 2 , 3 , 4