Pytyja spod dębów trzech
Blog > Komentarze do wpisu
Nostradamus i makowa tajemnica

Cudowne Wróżby za 1557 rok
Czerwiec

[...] Ostatnia kwadra Księżyca przypadnie 19 dnia o 10 godzinie, w ciągu tego samego aspektu Marsa do Merkurego i w ciągu 1 stopnia, 52 minuty znaku Barana. Będzie ciepła i wilgotna, a przez częste koniunkcje planet i "przystań dla łodzi zdradliwą", nastąpi wielkie uspokojenie wiatrów zarówno morzem, jak lądem. Pogoda będzie wielce gorąca i sucha, chociaż ma nadejść kilka świeżych powiewów, tym niemniej pojawią się tak gwałtowne upały, że odsłonięte krainy staną się zupełnie nie do zamieszkiwania. Ci, którzy w skwarnych godzinach będą przebywali na polach znajdą się w tak krańcowej spiekocie, że utknąwszy w promieniach zostaną upieczeni.
A ten, kto przez boleść końca znienawidzi to, co całe swe dobre życie zyska odnalezione, dokona zmiany, wynajdując nowy środek destrukcji, i wywoła rebelię, ale nie przyniesie ona efektu. Nastaną trzej, którzy poprzysięgną wyzwolić lud z poddaństwa, lecz nie zostanie zauważony ten, kto uderza i zabiera ręką działającą w najsilniejszej zapalczywości, w czasie, gdy wiele stolic popadnie w rebelię, a doprawdy [mieszkańców] grodów stołecznych pasta [sic!] będzie odkryta nie wobec tego zostanie narzucona taka cisza, że wskroś najpierwszych nic nie dojdzie do skutku. Oczywista zniewaga nie pójdzie w zapomnienie, nadmorskie zawieszenie broni będzie prowokowane. Nagła śmierć w 7 [klimacie] wzbudzi zamieszki, kiedy doświadczenie za pomocą broni w najwyższym stopniu zgodne, jakiego nie zdołano wykonać przez pośredniczącą osobistość, okaże się tym, co miało być obiecane i uzgodnione.
Na skutek większej przeszkody nastaną choroby, które nie będą niosły krzywdy. W stolicy pojawi się doświadczalnie taki wywar z maków wskroś tyranizowanej satrapii, że wielu, aby nie upaść wśród dziwacznych tyranii zamieni swe własne ręce po niespodziewanej zemście. Wtedy [tj. według horoskopu ostatniego kwartału księżycowego], lub obecnie, to jest 5 października 1556 roku, kiedy tworzę przedstawiane wróżby. Ręki [Ręce?], która pożywnie dostarczała ciału, beznadziejnie udręczonemu sobą.
Nieco przedtem i nieco potem ruszy pewien wiatr, który dmąc przywiedzie więcej spiekoty, niż ochłodzenia, i następnie po niewielu deszczach przyprowadzi bardziej szkodliwe, niż korzystne. Ze względu na wielkie burze, co nadejdą ówcześnie, zostaną powstrzymane jakieś najbardziej fatalne aspekty. Oby Bóg sprawił, ażeby to, co pojawiło się, by nastać i wydarzyć się, nie miało takich fatalnych znamion, jakie niebiosa przejawiają.

Grudzień [1557]
A około 12 dnia miesiąca zdarzy się jakaś silnie szkodliwa i całkiem dziwna odmiana czasowa, zbrodnicza, prawna, stanowa i obyczajowa, w sprawach publicznych. Dojdzie do tego, że około tego terminu wybuchnie kilka bardzo znacznych sprzeczek pomiędzy rozmaitością praw. I jeden z obywateli, z co większych będzie podniesiony przeciw jakiejś społeczności. Bydlę przypięte w kolanie (?) będzie cierpiało, ten, co będzie nieświadomy fałszów wywaru z co tęższych makowych głów krok po kroku znów podupadnie. Gród stołeczny, gdzie ongiś były stapiane złoto i srebro stanie niniejszego roku wobec wielkiego obywatelskiego buntu. A w trakcie minionego miesiąca od września i od marca oraz w ciągu roku, który następuje, daje znak, jakoby tam i w wielu innych grodach, pewnej odmiany kultury nieśmiertelnych bogów, mianowicie Boga i świętych, kiedy podobne knowania nie obejdą się bez wielkich oraz zgiełkliwego wzburzenia z morza i lądu. Sprawy wojenne pokazują, że mają być zgoła podniesione i wyciszone wedle starożytnych, będzie się mówiło tylko o zabawie, igrzyskach i nowych rozrywkach, dzika we flo? się uciszy, ale bardzo tajemniczo. Jeden stanie się dla wszystkich legendą.
niedziela, 01 grudnia 2013, transwizje

Polecane wpisy

Komentarze
2013/12/02 11:44:19
Dzień dobry,

Mak ma ciekawe znaczenia w "ludowej" mądrości, czyli pozostałościach starej wiedzy.
'Cicho jak makiem zasiał"
"Siała baba mak, nie wiedziała jak a dziad wiedział, nie powiedział a to, było tak..."
W kulturze słowiańskiej oznaczał nie tylko narkotyk wprowadzający w trans ale również otwierający moce magiczne. Baba-kobieta ma ową moc, wynikającą z jej "nadwyżki" sił witalnych związanej z możliwością rodzenia dzieci, lecz nie ma wystarczającej wiedzy, aby świadomie korzystać z magi. Dziad-mężczyzna, ma tą wiedzę ale nie ma mocy. Oczywiście, nie idzie o wszelkich mężczyzn, czy kobiety a raczej o "magiczną" kobiecość i męskość w człowieku. Jak to by powiedział Jung o Animę i Animusa.

Można zauważyć w historii XX wieku, że rządy faszystów Musoliniego, Hitlera i innych, oparte były na swego rodzaju zahipnotyzowaniu publiczności. Uroczystości, które organizowali, chociażby "katedry świateł" z reflektorów przeciwlotniczych wprowaszaly w trans. To samo można powiedzieć o propagandzie. Goebbels, był niewątpliwie prekursorem i pod wieloma względami jest wciąż naśladowany.
Mniej znany jest fakt, że wytrwałość i "odwaga" Wehrmachtu podkręcane były narkotykami dodawanymi do jedzenia. Himler na pewno zdawał sobie sprawę, że w ten sposób uruchamia ich magiczne moce - "aryjski" vril (czyli kundalini).

Komuniści byli mniej wyrafinowani ale równie przekonujący. Preferowali strach i totalny brak zaufania nawet do najbliższej rodziny, jak choćby w wypadku Pawki Morozowa, bohaterskiego dziecka obwożonego po całym Sojuzie, za to, że doniósł na rodziców.

Niewątpliwie metody te, nie zostaly zupełnie zarzucone a wrecz stają się z czasem doskonalsze i rozwijane. Specem od manipulacji, jest właściwie każdy fachowiec od reklamy czy tzw. wizerunku. Nie jest specjalną tajemnicą, że Rosjanie, jak i Amerykanie prowadzili badania możliwości bojowych zastosowań jasnowidzow i telepatów.
W sumie, to jedynie wstęp do metod manipulacji jakimi dysponują bractwa okultystyczne, posiadające wiedzę ezoteryczną.
Nie należy jednak wrzucać wszystkich do jednego kotła, jak czynią fascynaci skrajnych teorii spiskowych. Nie wszystkie bractwa "grają do jednej bramki". Nawet te, które są egoistyczne i pogrążone w czarnej odmianie magii, mają sprzeczne interesy i zwalczają się wzajemnie, jak lucyferyczne bractwa Wschodu i arymaniczne Zachodu. Pierwsze preferują nieświadomość aby "rozpłynąć się" w nirwanie, uciec z tego świata, co przeszło do Europy, w różnych odmianach gnostycyzmów. (Nie mylić z gnozą-poznaniem i gnostyzmem.) Uciec, czyli nie zrealizować bożego planu.

Zachodnie ulegają pokusie władzy, panowania nad światem (korporacje, rząd światowy) Wprowadzanie ludzi w nieświadomość jest ich głównym narzędziem. Nie chcą oni jednak aby człowiek "uciekł" z tego świata ale przeciwnie, chcą aby zatracił się w materialnych przyjemnościach. Są więc z zasady przeciwstawne wschodnim.
Można zauważyć, że właściwie prawie cała współczesna "kultura" masowa jest tak skonstruowana, iż służy tym celom, jednym - wyalienowana sztuka lub drugim - konsumpcja i zaspokajanie "zwierzęcych" potrzeb.
Trzeba jednak pamiętać, że czarnej magii jest przeciwstawiana biała. Właściwie to nawet odwrotnie. Boży plan ma pierwszeństwo a przeciwnicy usiłują go sabotować.
Bractwa i przedstawiciele białej magii, czyli ci którzy usiłują dzięki wiedzy duchowej wspierać boży plan, jak również konkretne zamierzenia anielskich istot duchowych, nie mogą działać poprzez nieświadomość, bo byłaby to manipulacja, przeciwstawiająca się wolności człowieka. Działająm, zatem zawsze na jego świadomość, między innymi poprzez ujawnianie planów "czarnych".
Myślę, że Nostradamus jest świetnym przykładem, białego maga. Studiowanie przepowiedni zmusza do rozwoju świadomości. Podejrzewam, również, że uświadomienie sobie, części opisanych przez niego czarnych scenariuszy, w przyszłości (a może i w przeszłości), spowoduje, że jacyś ludzie nie dadzą się opętać nieświadomie a ich świadomość przeważy tych zmanipulowanych.

pozdrawiam
JB
-
2013/12/02 14:14:47
Ktoś odnalazł "mak" w jednym z wersetów "Ewangelii Tomasza" dostępnej na stronie
www.mr_all.republika.pl/ewToma.htm
Brzmi tak:
50 Rzekł Jezus: "Jeśli pytają was, skąd jesteście, odpowiedzcie im: 'Przybyliśmy ze światłości, z miejsca, które jest światłością samą z siebie, która powstała i objawiła się w swych obrazach'. Jeśli będą wam mówili, kim jesteście, odpowiedzcie: 'Jesteśmy Jego synami i wybrańcami Ojca żywego'. Jeśli spytają was, jaki jest mak waszego Ojca w was, odpowiedzcie im: 'To jest ruch i odpocznienie'".
Co ciekawe, w dostępnym mi wydaniu drukowanym tego wersetu nie ma, jak i wielu innych. Tłumaczenie jest zrobione wg wersji z 89 roku, czyli późniejszej, niż podana na stronie. Czyżby chodziło o jakieś wycięcia niewygodnych treści? Nie potrafię do tego dotrzeć.
-
2013/12/02 16:41:18
Dobry wieczór,

Tak, również brzmi to zdanie, w wersji Ewangeli według Tomasza, której ja używam.

Przed tekstem jest adnotacja:
Tłumaczenie powstało w Zakładzie Egiptologii Uniwersytetu Warszawskiego z koptyjskiego oryginału: Evangelium nach Thomas. Wyd. A.Guillaumont, H.Ch.Puech, G.Quispel, W.Till, Yassah abd al. Masih. Leiden 1959. Publikowane w: Apokryfy Nowego Testamentu t.1 red. M.Starowiejski. TN KUL Lublin 1986. Str.123-133

pozdrawiam
JB
-
2013/12/02 16:44:42
Jest w tej wersji jakieś omówienie w przypisach owego maku?
-
2013/12/03 11:04:35
Dzień dobry,

Tą wersję mam, akurat bez jakichkolwiek przypisów. Gdzieś mam jeszcze inną ale "schowała się" i nie mogę jej, jakoś odszukać. Nie mogę sprawdzić, czy tam, też było "mak". Zapewne, jak to zwykle bywa, odnajdzie się "przypadkiem", kiedy już nie będę szukał.

Mogę, za to, pokusić się o własny komentarz. W astrologii mamy trzy planety osobiste - symboliuzjące "władze" lub funkcje jakimi dysponuje człowiek: Merkurego - odpowiedzalnego za myślenie, Wenus za uczucia i Marsa (planetę zewnętrzną) za wolę. Steiner podzielił całego człowieka na adekwatne trzy części, w pewnej mierze niezależne i na różnych stopniach rozwoju. Uważał to za swoje najistotniejsze odkrycie. Najstarszy: "człowiek głowy"- myślenie, średni: "człowiek rytmiczny" - serce i płuca oraz najmniej rozwinięty: "człowiek ciała" - organy przemiany materii oraz ruchu, czyli kończyny.
Myślenie (głowa) podlega Duchowi Św., uczucia (serce) Chrystusowi, natomiast wola (ciało) Bogu Ojcu.
(Steiner podał, również "demonozoficzny" podział: w sferze głowy kusi Lucyfer a ze sfery ciała Aryman. Serce należy, zaś do Chrystusa i chodzi o to, aby rozszerzyć jego paanowanie z tej sfery na myślenie i wolę. Demonom chodzi, rzecz jasna, o efekt przeciwny, czyli opanowanie serca poprzez "oderwane" myślenie i "brutalne" zaspokajanie "potrzeb" ciała.)
Wola zatem jest domeną Ojca. Moim zdaniem pasuje to do zdania z Ewangeli Tomasza. Ruch i odpocznienie to sposób funkcjonowania ciała, mięśni i organów przemiany materii. "Mak" oznaczałby, podobnie jak w innych kontekstach. nieświadomość.

Steiner opisuje to w ten sposób, że świadomość mamy faktycznie jedynie w myśleniu.
W uczuciach jesteśmy "półprzytomni". Nie możemy przewidzieć, ani kiedy i jakie nadejdą, możemy uprzytomnić je sobie, dopiero kiedy pojawiają się. Nie możemy, też nimi "operować" swobodnie jak myśłami. Na poziomie uczuć, mamy zatem świadomość przytłumioną, przypominającą faktycznie świadomość jaką mają zwierzęta.
Ze swiadomością woli jesteśmy, zaś na poziomie roślin. Mamy tak nikłą jej świadomość, że nawet z tego nie zdajemy sobie sprawy. Możemy odczuwać procesy zachodzące w naszym systemie rytmivcznym, jakie wzbudzają uczucia. Natomiast to, jak wola powoduje mięśniami lub organami przemiany materii, właściwie dociera do nas tylko w przypadkach choroby.
Nic dziwnego, że we współczesnej psychologii nie dysponuje się nawet pojęciem "woli". Uważa się ją raczej za funkcję myślenia i uczuć. Zgrabnie ujął to też Schopenchauer: "Możemy pragnać wszystkiego co chcemy ale nie możemy nic chcieć według własnej woli".
Tymczasem, zgodnie ze znanymi nam z poprzednich kontekstów znaczeniami słowa "mak" to w woli, tkwią siły magiczne. To ją próbują obudzić, medytujący różne formy zwrócone ku kundalini, nie wiedząc, że igrają z daibłem. Nic dziwnego, wola należy do ojca a on jest pierwszą osobą Trójcy Św..
Ludzie, którzy rozwiną jej świadomość, mogą powiedzieć górze, posuń się i ona sie posunie, jak jest w wypowiedzi Jezusa w innej z ewangelii. Zdaje się, że zaczyna się tak :"gdyby ktoś miał wiarę, jak koniec paznokcia" (może trochę inacze jest to napisane ale sens zachowałem). Podobno, zresztą owo przesunięcie góry, już komuś udało się - Szymonowi Cudotwórcy, świętemu prawosławnemu. :)

pozdrawiam
JB



-
2013/12/03 19:50:41
Bardzo dziękuję za objaśnienie, ciekawe i ma pewnie dużo racji w sobie. Dodam tylko:
dla mnie: mak = sen, śnienie, które może być iluzją ale nie musi.
ruch i odpocznienie - aktywność i bierność, rytm dzienny i nocny. Świadomość jawy może być utrzymana także w nocy podczas snu i spoczywania w bierności.
Tym niemniej, wywar z maków - opium, środek nasenny, uspokajający w dawnych czasach, zalecany dla wyciszenia się.
"Nastanie wywar z maków doświadczalnie/eksperymentalnie... jakiś środek narkotvczny zostanie dozwolony, i nie przypuszczam, że chodzi Nostradamusowi o marihuanę, o której wspomina jako o zielu.
Pozdrawiam, ES
-
2013/12/04 10:01:19
Dzień dobry,

Uważam, że wszystkie tradycyjne narkotyki i w mniejszym stopniu alkohole, miały w starych obrzędach rolę pomocną we wprowadzniu przygotowanych, ku temu ludzi w trans - sen, który pozwalał na kontakt ze światem duchowym. Były istotnym elementem starożytnych misteriów. Oczywiście człowiek poddawany, takiemu zabiegowi musiał przejś odpowiednie przygotowania i próby. Podczas obrzędu nie był, też calkiem pozostawiony samemu sobie i działaniu środka odurzającego ale był prowadzony przez kapłanów, szamanów itp. Dzięki temu trans wprowadzał go do świata duchowego. Użycie tych środków bez przygotowania i wiedzy, jaką zapewniali wtajemniczeni kapłani, prowadzi w przeciwnym kierunku, do świata podmaterialnego, czyli demonicznego. Tego, tak naprawdę doświadczają współcześnie ludzie, bawiący się przy użyciu narkotyków. Tłumaczyłoby to, dlaczego dosyć szybko popadają w uzależnienie i tracą kontrolę nad swoim życiem. Kompletny brak przygotowania, czy wsparcia wtajemniczonych powoduje, że są łatwym celem do opętania.

Podczas snu, dzieją się z czlowiekiem ciekawe rzeczy. Przede wszystkim odbudowuje swoje siły, tak że dłuższe pozbawienie go tej regeneracji, oznacza nieuchronną śmierć. W starożytnych misteriach kaplani w celu ulecznia człowieka wprowadzali go w głębszy niż normalny sen, co zazwyczaj pozwalało na odzyskanie zdrowia. Dzisiaj ludzie mają inną świadomość i bardziej "twarde" ciało, przez co ta metoda, nie jest już skuteczna i potrzebne są środki farmakologiczne.

Ludzie zmienili się i przez to, też zniknęły starożytne misteria. Mogą teraz rozwijać swoją świadomość tak, aby wchodziła również w przestrzeń nieświadomości, czyli snu. W Starym Testamencie Bóg udziela prorokom objawień, zazwyczaj podczas snu. Dopiero po przyjściu Chrystusa upowszechniają się świadome wizje, jak np. Nostradamusa. Widać po tym, że to przyjście wpłynęło znacząco na świadomość człowieka.


-
2013/12/04 10:33:04
W tekście MN mamy: "Na skutek większej przeszkody nastaną choroby, które nie będą niosły krzywdy. W stolicy pojawi się doświadczalnie taki wywar z maków wskroś tyranizowanej satrapii, że wielu, aby nie upaść wśród dziwacznych tyranii zamieni swe własne ręce po niespodziewanej zemście." a potem "Ręki [Ręce?], która pożywnie dostarczała ciału, beznadziejnie udręczonemu sobą."

Choroba nie nosząca krzywdy? To można by spróbować odczytać jako, taką chorobę, która nie prowadzi do jakichś złych rzeczy w przyszłości, pomimo że nie jest przyjemnością dla chorujacego a wręcz przeciwnie daje mu jakieś nowe możliwości w przyszłości. Przykładowo Goethe doznał silnej przemiany osobowości - spontanicznego wtajemniczenia, podczas choroby w dzieciństwie ocierajacej się, wręcz o śmierć. W antropozofii uważa się, że niektóre choroby nie są spowodowane przez jakieś sprawy z przeszłości ale "wypracowują" pewne szzególne cechy dla przyszłego wcielenia.
Mamy tu jednak podana inną przyczynę "większą przeszkodę". Co może być nią? Przypuszczam, że chodzi o silniejszy opór jaki stawia ciało duchowi, skutkiem materializmu. Twardnieje i sztywnieje pod wpływem materialistycznych idei i poglądów, którym ulega umysł.
Dalszą część przytoczonego zdania można by spóbowac zrozumieć, poprzez porównanie do tego co działo się u nas za czasów komuny a u naszych sąsiadów ze wschodu trwa nadal. Powszechne było "zneczulanie się" alkoholem aby nie poddawać się brutalnej rzeczywistości.
Na poddobnej zasadzie, symbolem walki Indian północnamerykańskich o własną tożsamość stał się peyotl. Powstała nawet religia peyotlyzm, oparta na obrzędach zwiazanych z tym narkotykiem

Zamiana rąk to, też coś co można by zrozumieć przyglądając się naszej współczesnej rzeczywistości. Prawica poltyczna zamieniła tradycyjna rolę z lewicą i bardziej dba o prostych ludzi pracy, podczas gdy lewica szuka klienteli wśród biznesmenów.
Następne z przytocznych zdań wraca jednak do problemów zdrowia ciała.

Spotkałem się z poglądem, którego sam nie jestem w stanie zweryfikować. Mianowicie oficjalne parlamenty, to karykaturalne odbicia, masońskiego parlamentu zbierajacego się w ukryciu w USA, który w stopniu dużo bardziej istotnym decyduje o losach świata, niż te oficjalne. Odbicie polega między innymi na tym, że w tym maońskim to "prawica" jest zwrócona ku zwykłym ludziom a "lewica" egoistyczna. Bractwa "lewicy" chętnie wykorzystują czarną magię do manipulowania ludźmi, czemu sprzyja materializm. Materialiści po śmierci, nie mogą opuścić sfery bliskiej ziemi, tęskniac za zmysłowymi przyjemnościami. Mają trudność w oczyszczaniu się z ziemskich ciągot, nie mogą jednak ich doświadczać, bez ciała fizycznego. Przy użyciu metod czarnej magii, można im to udostępniać, wzamian za ich "uslugi", co też czynią bractwa "lewicy". Popierają z tego powodu materializm. "Prawica" stara się zwalczać materializm, jako prowadzący do dalszego stwardnienia ciała i wynikających z tego chorób. Byłaby to zatemi ta ręka, którą zazwyczaj wkładamy pożywienie do ust ale również przenośnie, dbająca o to aby ciało nie twardniało bardziej pod wpływem materializmu.
Może MN wskazuje na sytuację z nie nazbyt odleglej przyszłości, kiedy materializm bedzie pokonywany poprzez choroby ciała i w celu rozbicia sztywnej struktury, będą stosowane środki wprowadzajace w świat duchowy? Nastąpi też jakaś roszada w tajnym parlamencie, która odbije się, też w jawnych.

pozdrawiam
JB